Intro
Księżyc tnie dachy, szum w radiu gubi ton.
Jeden stały kanał, sprawdzam wolny pion.
Równy krok na bruku, żaden z nas nie zbacza.
Czysty sygnał w nocy, ta więź nam wystarcza.
Verse 1
Czwarta rano, chłód na szybie kreśli siatkę map.
Czarny lakier toczy koła przez spękany trakt.
Herbata w termosie z blachy parzy suchą dłoń.
Mój człowiek po prawej milczy, zna tę ciemną toń.
Dzielimy suchy chleb na pół, nie licząc drobnych kwot.
Gdy wiatr urywał dach nad nami, nikt nie robił zwrot.
Ten sam kod, ten sam blok, wytarty stary schód.
Znam ich spojrzenia z ciemnych bram, pamiętam tamten chłód.
Wokół szum, biały szum, fale gubią styk.
Obcy ludzie gubią twarze, robią tani trik.
Żelazny uścisk naszych rąk, spokojny, twardy krok.
Żadnych fałszywych obietnic, przecinamy mrok.
Mamy pakt w bitym szkle, bez papieru z pieczęcią.
Kiedy wjeżdża zła godzina, stoimy z zawziętością.
Jeden ruch, wspólny puls, milczenie waży tonę.
Idziemy ramię w ramię przez ulice uśpione.
Hook
Księżycowy szum na falach, noc zaciera ślad.
Jeden za drugiego stoi, gdy się chwieje świat.
Żaden szum nie przetnie więzi, nie wyczyści pasm.
Ta sama krew, ten sam krąg, ogień pośród nas. (nas)
Verse 2
Przetarty portfel leży w schowku, zrzutka na benzynę.
Gdy brakowało tchu i sił, nikt nie miał kwaśnej miny.
Brudny śnieg wnika w bieżnik, w lusterku gaśnie blask.
Przeszliśmy razem cały dół, zanim nadszedł nasz czas.
Pamiętam tamten chłodny kąt, jak wilgoć gryzła tynk.
Jeden mikrofon, stary drut, w głośniku suchy brzęk.
Dzisiaj stoimy prosto w pionie, rdzeń jest cały czas.
Nie wpuszczamy obcych cieni do otwartych tras.
Gdy pękają słabe liny, nasza trzyma pion.
Mój brat osłania moje plecy, choćby walił grom.
Srebrny pył z zimnych chmur opada wprost na kurtki.
Znamy wagę ciężkich słów, ten żywot bywa krótki.
Nie kupisz naszej lojalności za żaden obcy zysk.
Wykuta w nocy, w chłodzie płyt, jak granitowy błysk.
Sprawdź pasmo, ustaw ton, przebijamy martwy szum.
Znamy swoje imiona, nim pochłonie nas tłum.
Hook
Księżycowy szum na falach, noc zaciera ślad.
Jeden za drugiego stoi, gdy się chwieje świat.
Żaden szum nie przetnie więzi, nie wyczyści pasm.
Ta sama krew, ten sam krąg, ogień pośród nas. (nas)
Bridge
Nocne niebo jak matryca, gasną słabe punkty.
Wielu odpadło w biegu, potracili wątki.
Zostali tylko ci, co trzymają stery.
Bez zbędnych gestów, bez taniej maniery.
Prawda w betonie, cichy pakt na zawsze.
Im gęstszy mrok przed nami, tym spojrzenie twardsze.
Outro
Księżyc za chmurą. (za chmurą)
Klucz w stacyjce.
Jeden skład.
Statyka milknie.
Czysty tor.