Verse
Piąta rano, Aleja Zwycięstwa, deszcz na confetti,
zostały sztandary, jak liście po pierwszym mrozie.
Głośnik na słupie chrypi ostatni marsz,
kabel się plącze, jakby wciąż wierzył w pochód.
Zbieram transparenty, czerwień pod butem szarzeje,
kierownik z rana liczy metry, nie ludzi.
Mówi "porządek", jakby to była msza,
ja zamiatam wczoraj, co nikogo już nie wzruszy.
Pre-Chorus
Czy to naprawdę było, czy tylko dym z petard?
Czy jeszcze ktoś pamięta, gdzie stał ten transparent?
Liczę kroki jak kiedyś liczyłem szeregi,
byle dojść do końca, nim wzejdzie słońce nade mną.
Chorus
Aleja nazajutrz, cichsza niż sen,
zbieram, co zostało, nim wstanie dzień.
Aleja nazajutrz, każdy tu był,
ja tu zostałem, z miotłą i pyłem.
Verse
Dwadzieścia lat później, inna nazwa na tablicy,
ale bruk ten sam, i te same rysy.
Megafon w piwnicy, bateria już wysiadła,
pamięć jak stary głośnik, chrypi, nie gada.
Chłopak z flagą w garści dawno jest mężczyzną,
zamiata tę samą ulicę, choć hasła już wyschły.
Kierownik ma dziś inne nazwisko na drzwiach,
lecz mówi to samo: "porządek, i dalej, i dalej".
Pre-Chorus
Czy to naprawdę było, czy tylko farba na murze?
Czy ktoś tu jeszcze wierzy, że wróci ten tłum?
Liczę kroki jak kiedyś liczyłem szeregi,
byle dojść do końca, nim zgasną latarnie nade mną.
Chorus
Aleja nazajutrz, cichsza niż sen,
zbieram, co zostało, nim wstanie dzień.
Aleja nazajutrz, każdy tu był,
ja tu zostałem, z miotłą i pyłem.
Bridge
Mam w kieszeni skrawek czerwonej flagi,
schowany głębiej niż wstyd, głębiej niż strach.
Nie wierzę już w pochód, nie wierzę w te słowa,
ale zamiatam Aleję, bo to jedyna droga do domu.
Chorus
Aleja nazajutrz, cichsza niż sen,
zbieram, co zostało, nim wstanie dzień.