Verse
Szósta rano, budzik z telefonu wyje
Zimna woda w twarz, w lustrze ktoś się kryje
Zeszyt pełen kresek, spis strat, kolumna cyfr
Każda porażka wpisana, jakby to był szyfr
Blok śpi jeszcze, ja już liczę składki
Chleb i pasta, w termosie kawa bez czekoladki
Studio na Wichrowej, korytarz cuchnie farbą
Nagrywam ósmy dubel, głos mi drży jak harfą
Pre-Chorus
Ile razy jeszcze mam się podnieść z klęczek
Ile nocy jeszcze bez odpowiedzi w ręku
Ale liczę straty, nie po to bym się poddał
Po to, żeby wiedzieć, gdzie ta linia przebiegała
Chorus
Spis strat, trzymam go w kieszeni jak talizman
Każda cyfra uczy mnie, gdzie jest mój plan
Spis strat, nie chowam go, noszę na sercu
Bo z każdej klęski rośnie moja siła w gestach
Verse
Rok temu debiut, sala pusta jak walizka
Menadżer zniknął, zostawił kartkę, blisko
Ale wróciłem, z pustych rąk zrobiłem bit
Teraz kolejka pod klub, jakby kończył się świat
Nie liczę lajków, liczę dni, kiedy nie spałem
Bit po bicie, tekst po tekście, wciąż nie przestałem
Matka pyta czy się opłaca ten cały trud
Mówię, mamo, patrz na spis, tam mój kolejny cud
Pre-Chorus
Ile razy jeszcze mam się podnieść z klęczek
Ile nocy jeszcze bez odpowiedzi w ręku
Ale liczę straty, nie po to bym się poddał
Po to, żeby wiedzieć, gdzie ta linia przebiegała
Chorus
Spis strat, trzymam go w kieszeni jak talizman
Każda cyfra uczy mnie, gdzie jest mój plan
Spis strat, nie chowam go, noszę na sercu
Bo z każdej klęski rośnie moja siła w gestach
Bridge
Nie chcę już wygrywać, chcę tylko iść dalej
Bo zwycięstwo bez blizny to fałszywy alarm w hali
Spisuję każdy upadek, jak inni spisują sukces
Bo mój najmocniejszy bit rodzi się z tych stukotów
Chorus
Spis strat, trzymam go w kieszeni jak talizman
Każda cyfra uczy mnie, gdzie jest mój plan
Spis strat, nie chowam go, noszę na sercu
Bo z każdej klęski rośnie moja siła w gestach