Verse
Blok szesnasty, okno na hali, szron na szybie w lutym,
patrzę w dal, gdzie neon fabryki pisze noc nad chmurą.
Litera "F" migoce, reszta dawno już nie świeci,
ojciec w progu, w kufajce, pachnie smarem, idzie na trzecią.
Matka w kolejce po chleb, kartki, dwie sztuki na głowę,
ja liczę światła w oknach, jakby to gwiazdy nad blokiem.
Pre-Chorus
Czy to światło coś obiecuje, czy tylko grzeje szkło?
Czy ten neon to nadzieja, czy już zgasłe tło?
Liczę litery jak ojciec liczył zmiany w kalendarzu,
byle jedna została, nim zgasną wszystkie żarówki.
Chorus
Neonowy sen fabryki świeci nad dachem szarym,
pali się dla nikogo, gdy miasto śpi już całe.
Neonowy sen fabryki, litery gasną po kolei,
a ja wciąż stoję pod nim, jak w kolejce do nadziei.
Verse
Dziś to ja w kufajce, hala trzecia, zegar bije zmianę,
kierownik krzyczy z biura, normy nie ma, plan czekany.
Neon nade mną drży, "F" już dawno spadło z dachu,
zostało tylko "S" i "E", jak resztki mego snu.
Tramwaj siedemnasty wiezie cień przez pustą ulicę,
wysiadam sam, bez nikogo, na peronie jak na granicy.
Pre-Chorus
Czy to światło jeszcze coś obiecuje, czy tylko żre prąd?
Czy ten neon to pamięć, czy już popiół i błąd?
Liczę litery jak kiedyś liczyłem zmiany ojca,
byle jedna została, nim zgaśnie reszta miasta.
Chorus
Neonowy sen fabryki świeci nad dachem szarym,
pali się dla nikogo, gdy miasto śpi już całe.
Neonowy sen fabryki, litery gasną po kolei,
a ja wciąż stoję pod nim, jak w kolejce do nadziei.
Bridge
Dziś to ja mam klucz do rozdzielni, ostatni na etacie,
gaszę światła jedno po drugim, j