Verse
Winda numer cztery, blok przy Startowej,
lustro w kabinie łuszczy się jak łuska rdzy.
Pan Wiktor z siódmego reperował telewizory,
dziś jego twarz wciąż miga w szkle, choć jego już ni ma.
Guzik z cyfrą dziewięć wytarty do kości,
kod czterdzieści siedem otwiera drzwi do przeszłości.
Zjeżdżam noc w noc, silnik jęczy jak stary modem,
a obok mnie w lustrze stoi chłopak, którym byłem.
Pre-Chorus
Czy to ja, czy tylko odbicie w rdzy?
Czy coś z nas zostaje, gdy winda w dole drży?
Liczę piętra jak lata, które minęły,
byle jedna twarz w szkle jeszcze mnie pamiętała.
Chorus
Lustra widma w windzie nr cztery,
świecą, kiedy gasną wszystkie piętra.
Lustra widma - w nich wciąż żyję,
z tymi, którzy dawno stąd odjechali.
Verse
W lustrze czasem widzę Anię z klatki obok,
w czerwonym płaszczu, jak przed laty, w drzwiach staje.
Wyjechała do Hamburga, mówili sąsiedzi,
lecz w tym szkle wciąż stoi, jakby nigdy nie odeszła.
Guzik migocze jak żarówka bez gwarancji,
ja czekam na dole, choć nikt już nie zjeżdża.
Kalendarz z dziewięćdziesiątego trzeciego przy portierni,
a winda wciąż wozi tych, co już są cieniami.
Pre-Chorus
Czy to ja, czy tylko odbicie w rdzy?
Czy hall jest pusty, czy pełen tych, co znikli?
Liczę piętra jak lata, które minęły,
byle ich twarze w szkle jeszcze mnie pamiętały.
Chorus
Lustra widma w windzie nr cztery,
świecą, kiedy gasną wszystkie piętra.
Lustra widma - w nich wciąż żyję,
z tymi, którzy dawno stąd odjechali.
Bridge
Kierownik ogłasza remont - nowa winda, lustro bez rys,
mówi: bezpieczniej, jaśniej, żadnych widm już nie ma.
Ja proszę tylko o jedno - zostawcie tę starą płytę,
niech chociaż w złomie stoi twarz, którą kiedyś miałem.
Chorus
Lustra widma w windzie nr cztery,
świecą, kiedy gasną wszystkie piętra.
Lustra widma - w