Intro
Siedziałem przy oknie cały wieczór
Światło gasiło się powoli powoli
Verse
Pamiętam kiedy babcia prała szmaty w miednicy cynkowej
Woda była szara jak mleko rozlane na cemencie
Szczotka druciana skrzypiała w jej dłoniach
A ja liczyłem każde przejście ścierki po tkaninie
Siedem razy siedem to była liczba którą szeptała
Pod nosem modląc się do św Józefa żeby ubrania żyły
W mojej kieszeni moneta z dziury zamiast orła
I myślałem że to szczęście kiedy metalu dotknąłem
Gumoleum na podłodze miał wzór brązowy i żółty
Posypywała go piaskiem żeby nie śliznęły się nogi
Jeszcze teraz czuję ten zapach octu i sadzy
Mieszający się z oddechem starej kobiety co nie szczędzała sił
Chorus
To było moje królestwo z drutu i wody
Szczotka druciana rysowała ścieżkę do domu
Verse
Przechowywała puste butelki od mleka w szafce
Duraleks był warty więcej niż chleb w tamtych czasach
Pamiętam jak odbijał słońce przez szybę
I jak ktoś powiedział że pieniądze pochodzą z takich rzeczy
Ja byłem mały i wierzyłem w każdy jego słowo
Później zrozumiałem że to była gra dla głodnych
Kartofle za karty i ziemniaki za zapachy
Wszystko co miała szła na zmiany i na przetrwanie
Jej dłonie były czerwone od czyszczenia i od zimna
Od wyciskania tych materiałów co nigdy się nie wysuszały
A ja czuwałem nad tym wszystkim jak małe słoneczko
Które pada na śmieci i myśli że to jest świat
Chorus
To było moje królestwo z drutu i wody
Szczotka druciana rysowała ścieżkę do domu
Bridge
Nie było nic prócz tego
Żadnych marzeń o innym miejscu
Tylko rytm pracy i rytm oddychania
I te rzeczy co pachniały domem
Outro
Siedziałem przy oknie cały wieczór
Szczotka szeleszczała w zmroku powoli