Verse
Zajezdnia Trzecia, dwudziesta trzecia, klucz w stacyjce drży,
kartka na tablicy: "trasa numer dziewięć – ostatnie dni".
Kierownik Struś podpisał, pieczątka, koniec, kwit,
a ja wsiadam sam, bo nikt już nie chce jechać w tę stronę miast.
Szyby zaparowane, licznik bije zero cztery,
neon "Pętla Wschód" od lat nie świeci już w tym samym miejscu.
Fotele puste, jeden bilet leży na podłodze,
pamięć jak stary modem – łączy się i traci drogę.
Pre-Chorus
Czy ktoś zapamięta ten dźwięk drzwi, gdy się zamykają w noc?
Czy szyny będą pamiętać mnie, gdy zabraknie kół?
Jadę powoli, jakbym chciał, żeby trwało to najdłużej,
zanim zgasną światła i ktoś zetrze mnie z rozkładu.
Chorus
Ostatni tramwaj do nikąd
jedzie pusty przez miasto, co śpi,
szyny gasną za mną jak iskry,
ostatni tramwaj do nikąd, to ja.
Verse
Na przystanku Słoneczna stoi pani w płaszczu z lat,
czeka, choć rozkład zdjęto, nikt jej o tym nie chciał wciąż mówić.
Otwieram drzwi z przyzwyczajenia, mówię: proszę pani, koniec trasy,
ona kiwa głową, siada, patrzy w okno, nic nie mówi.
Ja miałem dwadzieścia lat, gdy uczyłem się tych zakrętów,
teraz mam siwe skronie i bilet skasowany raz na zawsze.
Radio milczy, tylko chrzęst szyn i deszcz na dachu bębni,
jak echo tamtych lat, gdy miasto było jeszcze młodsze.
Pre-Chorus
Czy ktoś zapamięta ten dźwięk drzwi, gdy się zamykają w noc?
Czy szyny będą pamiętać mnie, gdy zabraknie kół?
Jadę powoli, jakbym chciał, żeby trwało to najdłużej,
zanim zgasną światła i ktoś zetrze mnie z rozkładu.
Chorus
Ostatni tramwaj do nikąd
jedzie pusty przez miasto, co śpi,
szyny gasną za mną jak iskry,
ostatni tramwaj do nikąd, to ja.
Bridge
Sam poprosiłem o ten kurs, choć mogłem zostać w domu,
bo chciałem raz jeszcze przejechać przez własne życie w ciszy.
Nikt tu po mnie nie przyjedzie, nikt nie skasuje biletu,
tylko pętla, zawsze pusta, czeka cierpliwie na powrotu.
Chorus
Ostatni tramwaj do nikąd
jedzie pusty przez miasto, co śpi,
szyny gasną za mną jak iskry,
ostatni tramwaj do nikąd, to ja.