Intro
Miasto w kablach, prąd płynie pod chodnikiem
Neon mruga w oknach jak sygnał, sam nie zniknie
(chodź) sygnał w przewodach, czujesz ten prąd czy nie
Verse
Trzecia w nocy, miasto świeci jak obwód zamknięty
Krok za krokiem, beton czuje moje odcięte
Neon czerwony pali skórę jak kabel pod prądem
Idę mostem, cień za mną płynie jak przewód pod spadem
Werso łapie bit, ja łapię rym prosto z powietrza
Światła aut jak iskry, miasto w gorączce się nastraja
Kable nad głową śpiewają jak struny gitary
Ja koduję noc w rymy, miasto płaci mi wiarą
Klatka schodowa pachnie miedzią i papierosem
Windą nie jadę, wolę schody pod pewnym losem
Dach jak antena, łapię sygnał prosto z nieba
Miasto mnie karmi prądem, ja oddaję mu echem
Latarnia mruga kodem, który tylko ja rozumiem
Chłodny beton pod stopami, w środku wciąż płonę
Blitz na basie, ja na słowach jak na drucie napiętym
Miasto śpi, lecz sygnał budzi to, co we mnie zamknięte
Chorus
Czuję sygnał prądu, miasto płynie w żyłach
Neon grzeje serce, gdy ulica chwilę żyła
Kable pod skórą, beat jak impuls w ciemność bije
Sygnał prądu w nas, dopóki miasto żyje
Verse
Czwarta nad ranem, knajpa gasi już neony
Kelnerka liczy grosze, ja liczę takty i tony
Szyby zaparowane, oddech pisze moje imię
Miasto w kroplach deszczu, jak w winylu trzeszczy rymem
Stacja benzynowa świeci jak ostatni bastion
Verso pali skręta, dym unosi się jak pasja
Ja trzymam mikrofon jak latarkę w ciemnym tunelu
Szukam rymu, co świeci mocniej niż w ak