Verse
Klatka B, piętro czwarte, światło gaśnie po dziewięćdziesięciu sekundach,
idę po ciemku, ręką szukam poręczy chłodnej jak grudzień.
Za oknem dwanaście telewizor "Kaskada" mruga niebiesko,
pan Wiktor ogląda mecz, choć antena łapie tylko śnieg i echo.
Neon nad blokiem czterdzieści siedem pisze DOM, brakuje litery,
migocze czerwienią w kałuży, jakby sam nie wiedział, czy wierzy.
Pre-Chorus
Czy ktoś tam jeszcze czeka, czy zgasił już wieczorem?
Czy to jeszcze dom, czy tylko cień pod neonem?
Stoję na podwórku, patrzę w rząd okien szarych,
liczę, które gasną, jak ubywa nam sąsiadów.
Chorus
Osiedle śpi pod neonem,
a ja nie śpię, liczę okna,
osiedle śpi pod neonem,
jedno wciąż się pali dla mnie.
Verse
Pani Halina wyjechała w marcu, klucz zostawiła zarządcy,
firanki zdjęła, okno dwanaście czarne jak wieko szkatułki.
Zarządca mówi: remont będzie, nowi wjadą w kwietniu,
a ja wciąż widzę jej cień, gdy neon miga w oknie pustym.
Winda utknęła na trzecim, jak zawsze o tej porze,
schodzę pieszo, licząc echa, co niosą korytarze.
Pre-Chorus
Czy ktoś tam jeszcze wróci, czy klucz zardzewiał w zamku?
Czy to jeszcze dom, czy adres na jakimś blankiecie banku?
Stoję na podwórku, patrzę, jak gasną kolejne,
liczę, ile zostało nam - niepewne.
Chorus
Osiedle śpi pod neonem,
a ja nie śpię, liczę okna,
osiedle śpi pod neonem,
jedno wciąż się pali dla mnie.
Bridge
Kiedyś byłem dzieckiem, co bał się ciemnej klatki,
dziś mam klucze do wszystkich drzwi, zarządca już ostatni.
Sam gaszę światła, sam zapalam, sam zostaję,
a neon nade mną powtarza słowo, którego już nie znają.
Chorus
Osiedle śpi pod neonem,
a ja nie śpię, liczę okna,
osiedle śpi pod neonem,
jedno wciąż się pali dla mnie.