Verse
Klatka pachnie farbą, co schnie już trzeci rok,
włącznik światła cyka, jak zegar robi krok.
Trzy minuty daje, nim schowa nas w ciemno,
liczę schody w dół, gdzie mieszkasz razem ze mną.
Guzik pod paluchem, plastik zimny, żółty,
sąsiad z parteru gasi papierosa w kubku.
Winda stoi martwa od osiemdziesiątego,
ja i ty na schodach, światło jak coś świętego.
Pre-Chorus
Ile jeszcze sekund, zanim zgaśnie znów?
Czy zdążę powiedzieć to, co niosę wśród snów?
Naciskam guzik mocniej, jakby czas mógł stać,
osiedle śpi, a my nie chcemy spać.
Chorus
Osiedle śpi, tylko klatka nasza czuwa,
trzy minuty światła, potem noc surowa.
Osiedle śpi, a my stoimy na progu,
gasnące światło woła mnie do domu.
Verse
Rok później piszę cyfrę nad twym starym dzwonkiem,
farba się łuszczy, imię zdarte pod tabliczką.
Nowy włącznik świeci, cichy, elektroniczny,
nie trzeba czekać, nie ma tej muzyki.
Automat sam się budzi, gdy w progu stanę,
ale ja wciąż szukam tamtej ciemnej ściany.
Klucz w zamku zgrzyta, drzwi otwarte na kwadrans,
pusto tam, gdzie kiedyś było twoje tak.
Pre-Chorus
Ile jeszcze sekund, zanim zgaśnie znów?
Czy ktoś jeszcze pamięta echo naszych słów?
Naciskam guzik mocniej, jakby czas mógł stać,
osiedle śpi, a ja nie umiem spać.
Chorus
Osiedle śpi, tylko klatka nasza czuwa,
trzy minuty światła, potem noc surowa.
Osiedle śpi, a my stoimy na progu,
gasnące światło woła mnie do domu.
Bridge
Może to nie światło gasło tamtej nocy,
może to my sami zabrakło nam mocy.
Guzik już nie działa, zdarty jak ta klatka,
a ja wciąż tu wracam, choć nie ma cię, świątek.
Chorus
Osiedle śpi, tylko klatka nasza czuwa,
trzy minuty światła, potem noc surowa.
Osiedle śpi, a my stoimy na progu,
gasnące światło woła mnie do domu.