Verse
Brama trzecia, blacha zgrzyta, para bije z komina,
zegar stanął nad dachem, choć wskazówka wciąż płynie.
Ręce w watolinie, twarz czerwona od pieca,
patrzę, jak numer czterdzieści dwa w mgłę zakręca.
Konduktor krzyczy z okna, że drzwi się już nie otworzą,
światła tylne czerwone, jak węgle, co zaraz zgasną.
Trzy minuty, zawsze trzy, nie da się ich nadgonić,
stoję sam na przystanku szóstym, pusty jak dłoń.
Pre-Chorus
Czy dziś zdążę, czy znów zostanę w miejscu,
patrząc, jak tylne światło niknie w deszczu?
Liczę kroki jak zmiany, jedna, druga, trzecia,
byle nie zgasło coś, co jeszcze mnie pamięta.
Chorus
Ostatni autobus z Huty odjeżdża beze mnie znów,
gasną tylne światła, zostaje ślad na szynach z lodu.
Ostatni autobus z Huty, nie zdążę, wiem to już,
stoję na przystanku, sam, jak zawsze o tej porze.
Verse
Czerwony płaszcz przy szóstym, w oknie zaparowanym,
ona wsiada wcześniej, ja zawsze o krok za nią.
Kasownik szczęka głucho, bilet w pół przecięty,
twarz przez szybę widzę, zanim zgasną reflektory.
Rok później trasę zmienią, autobus pomalują na biało,
huta zamknie bramę trzecią, ale ja wciąż tu zostałem.
Stoję, gdzie stał przystanek, choć słupa dawno nie ma,
licząc światła aut, co mkną w stronę, gdzie jej nie ma.
Pre-Chorus
Czy dziś zdążę, czy znów zostanę w miejscu,
patrząc, jak tylne światło niknie w deszczu?
Liczę kroki jak zmiany, jedna, druga, trzecia,
byle nie zgasło coś, co jeszcze mnie pamięta.
Chorus
Ostatni autobus z Huty odjeżdża beze mnie znów,
gasną tylne światła, zostaje ślad na szynach z lodu.
Ostatni autobus z Huty, nie zdążę, wiem to już,
stoję na przystanku, sam, jak zawsze o tej porze.
Bridge
Huta zgasła, bloki puste, komin już nie dymi,
a ja wracam tu co noc, choć nikt tu na mnie nie czeka.
Nie brakuje mi autobusu, brakuje tamtej chwili,
gdy jeszcze można było zdążyć, zanim zgasło światło.
Chorus
Ostatni autobus z Huty odjeżdża beze mnie znów,
gasną tylne światła, zostaje ślad na szynach z lodu.
Ostatni autobus z Huty, nie zdążę, wiem to już,
stoję na przystanku, sam, jak zawsze o tej porze.