Verse
Ulica Grunwaldzka, czwarta trzydzieści, mróz gryzie w kark,
ojciec pisze mi na dłoni numer, atramentem — czterdzieści siedem, znak.
Sklep numer dwanaście, żaluzja zamknięta jak wieko,
para z ust unosi się, jak dym z komina, daleko.
Kierownik z listą chodzi, liczy głowy, liczy krok,
mówi: chleba może starczy, może nie, w tym roku Bóg wie sam.
Matka w domu czeka, radio gra cichutki ton,
a my stoimy w kolejce, jakby czas nie miał już dna.
Pre-Chorus
Czy zdążymy, nim otworzą drzwi na zapadnięty rygiel?
Czy ten numer coś oznacza, czy zgubi się w tym tłumie?
Liczę oddechy jak minuty, dłoń zaciśnięta w pięść,
byle dotrwać do otwarcia, zanim zgęstnieje mgła.
Chorus
Stoimy w kolejce po świt, noc się rozpada jak lód,
stoimy w kolejce po świt, czekamy, aż minie ten głód.
Stoimy w kolejce po świt, ręce w kieszeniach jak sznur,
kolejka po świt — to wszystko, co mamy, to mur.
Verse
Lata później ta ulica, sklep zamieniony na bank,
neon miga cztery litery, obcy skrót, obcy blask.
Numer czterdzieści siedem wciąż mam gdzieś na dłoni,
blizna po atramencie, której nikt już nie goni.
Syn mój pyta, co to znaczy, pokazuję mu ten ślad,
mówię: to była kolejka, po chleb, po świt, po świat.
On się śmieje, nie rozumie, ma zegarek, ma swój czas,
a ja wciąż słyszę kroki, tamten mróz, tamten głos.
Pre-Chorus
Czy zdążymy, nim zamkną drzwi na zapadnięty rygiel?
Czy ten numer coś oznaczał, czy zniknął razem z tłumem?
Liczę lata jak minuty, dłoń otwarta, pusta pięść,
tak dotrwałem do otwarcia, choć zgęstniała już ta mgła.
Chorus
Stoimy w kolejce po świt, noc się rozpada jak lód,
stoimy w kolejce po świt, czekamy, aż minie ten głód.
Stoimy w kolejce po świt, ręce w kieszeniach jak sznur,
kolejka po świt — to wszystko, co mamy, to mur.
Bridge
A może to nie chleb czekał, tylko my w tym sznurze dni,
kierownik dawno umarł, lista spłonęła gdzieś we mgle.
Zostały tylko cyfry, wypisane na skórze,
i to zimne słońce, co wschodzi, choć nikt już nie liczy.
Chorus
Stoimy w kolejce po świt, noc się rozpada jak lód,
stoimy w kolejce po świt, czekamy, aż minie ten głód.
Stoimy w kolejce po świt, ręce w kieszeniach jak sznur,
kolejka po świt — to wszystko, co mamy, to mur.