Verse 1
Dwudziesta druga czterdzieści, przystanek, szron na relingu,
Tramwaj siedemnastka rusza w kierunku kominów.
Ona wsiada w Trzeciej Bramie, szalik czerwony jak transparent,
Siada zawsze przy oknie, ja o krok za nią, jak cień.
Zegar na wieży fabrycznej stoi od lat za dwadzieścia,
Konduktor stempluje bilet, dłoń ma szorstką jak żeliwo.
Ja liczę przystanki do zmiany, ona coś liczy w zeszycie,
Para na szybie rysuje imię, którego nie wypiszę.
Pre-Chorus
Czy dziś podniesie wzrok, czy znów minie mnie w progu?
Czy starczy mi odwagi, zanim wysiądzie na rogu?
Szyny skrzypią jak pytanie, które zadaję sam sobie,
Osiem przystanków do przodu, i znowu nic nie powiem.
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki, jedziemy w tę samą stronę,
Ostatni tramwaj do fabryki, milczenie ma imię - ono.
Ostatni tramwaj do fabryki, dwadzieścia lat jednej trasy,
Ostatni tramwaj do fabryki, a ja wciąż nie znam jej twarzy.
Verse 2
Dziś siedzenie numer sześć puste, szyba bardziej zamglona,
Fabryka włókiennicza zamknięta, na bramie już tylko plomba.
Konduktor przeszedł na rentę, nikt nie stempluje biletu,
Ja wsiadam z przyzwyczajenia, jadę donikąd, bez celu.
Syrena już nie wyje o szóstej, milczy jak stary modem,
Wspomnienie trzeszczy jak taśma, w głowie pełnej odgłosów.
Patrzę w miejsce gdzie siadała, tam gdzie był czerwony szalik,
Cień na szybie coraz cieńszy, jak ja - coraz dalej.
Pre-Chorus
Czy ktoś jeszcze pamięta, że jeździłem tędy co wieczór?
Czy szyny pamiętają twarz, której nie umiem nazwać?
Jadę tą samą trasą, choć nikt już na mnie nie czeka,
Ostatni przystanek bliżej, a droga wciąż daleka.
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki, jedziemy w tę samą stronę,
Ostatni tramwaj do fabryki, milczenie ma imię - ono.
Ostatni tramwaj do fabryki, dwadzieścia lat jednej trasy,
Ostatni tramwaj do fabryki, a ja wciąż nie znam jej twarzy.
Bridge
Może to nie ona zapomniała wysiąść,
może to ja utknąłem między dwoma mostami.
Trzynaście zim i ten sam szron na szkle,
jadę dalej, choć fabryki już nie ma - i wiem,
że wagon jest pusty, że jadę dla siebie samego,
że stukot tych kół to jedyne,