Verse
Zajezdnia Fabryczna, dwudziesta trzecia czterdzieści siedem,
Ostatni kurs dziewiątki, szyny płaczą pod niebem.
Kasownik zardzewiały, bilet szary jak mgła,
Siedzenia puste, jakby miasto zabrało je stąd, gdzieś dalej.
Wsiadała co wtorek, szalik czerwony jak znak,
Nie znałem jej imienia, tylko rytm jej kroków tak.
Kierowniczka z depo krzyczy, panie Zenku, kurs się kończy dziś,
A ja trzymam kierownicę, jakbym trzymał czyjś list.
Pre-Chorus
Czy zdążę jeszcze zobaczyć, jak wysiada we mgłę?
Czy szyny pamiętają lepiej, niż ja pamiętam ją tę?
Liczę przystanki jak paciorki w spracowanej dłoni,
Byle ten kurs się nie skończył, nim światło mnie dogoni.
Chorus
Ostatni tramwaj do nikąd, dziewiątka gaśnie w mgle,
Jadę przez puste miasto i nikt nie czeka na mnie.
Ostatni tramwaj do nikąd, szyny kończą się w polu,
Zabieram całe to miasto do zajezdni, gdzie nikt nie wsiada.
Verse
Rok później depo zburzone, tory wyrwane jak zęby,
Magazyn stoi na miejscu, plakat reklamowy się kruszy.
Widziałem ją raz, na peronie drugim, w deszczu,
Szalik wypłowiały, oczy jak moje, zmęczone.
Pre-Chorus
Czy zdążę jeszcze zapytać, dokąd jechałaś tak?
Czy pamięć jest jak stary modem, co się łączy w takt?
Liczę lata jak przystanki, których już nikt nie woła,
Byle ten obraz przetrwał, nim zgaśnie do cna.
Chorus
Ostatni tramwaj do nikąd, dziewiątka gaśnie w mgle,
Jadę przez puste miasto i nikt nie czeka na mnie.
Ostatni tramwaj do nikąd, szyny kończą się w polu,
Zabieram całe to miasto do zajezdni, gdzie nikt nie wsiada.
Bridge
Mówią, że miasto rośnie, że kładzie nowe tory,
Ale ja wciąż słyszę dzwonek dziewiątki o tej porze.
W kieszeni stary bilet, data wyblakła jak wyrok,
Może to ja zostałem na przystanku, nie tramwaj odjechał beze mnie.
Chorus
Ostatni tramwaj do nikąd, dziewiątka gaśnie w mgle,
Jadę przez puste miasto i nikt nie czeka na mnie.
Ostatni tramwaj do nikąd, szyny kończą się w polu,
Zabieram całe to miasto do zajezdni, gdzie nikt nie wsiada.