Intro
Śnieg pada na dachy, ja liczę monety w kieszeni
Głosy mówią: nie dasz rady, ja słyszę tylko siebie
Verse 1
Szósta rano, budzik nie dzwoni, sam się budzi moja wola
Stare buty na pół rozwiązane, ale idzę jak dorosły
Matka śpi, w kuchni zimno, mleko stoi w szkle
Ja już w drodze, plecak ciężki, w nim są wszystkie moje plany
Kolegów widzę na ławce, piją coś i śmieją się
Mnie nie zapraszają, ale to ich strata, nie moja
Szkoła szara jak beton, nauczyciele patrzą z Above
Ja patrzę w notatnik, piszę słowa, budują most
Słowo za słowem, rym za rymem, układam sobie ścieżkę
Wszyscy mówili: będziesz jak oni, głowy w dół, serce w piasku
Ale ja widzę coś innego w lustrze — głos, który chce być słyszalny
Noc pracuję, dzień w szkole, zmęczenie tylko namierzalnym
Zimne palce stukają w klawiaturę, godzina czwarta
Każda litera to krok bliżej, każdy rym to Victory
Chorus
To dopiero początek, kiedy wszyscy się mylą
To dopiero początek, kiedy nikt mi nie wierzy
To dopiero początek, a ja już się nie chylę
To dopiero początek mojego złotego snu
Verse 2
Półka z książkami robi się wyższa, alchem słów i dźwięków
Znajomi pytają: po co ci to, gdzie są kasy, gdzie są pieniądze
Ja odpowiadam milczeniem, tylko grę im puszczę
Melodia robi robotę, słowa trafiają precyzyjnie
Pierwszy utwór był słaby, wiem to, ale drugi lepszy
Trzeci już miał swoje światło, czwarty zapalił iskrę
Teraz ludzie ze starego bloku słuchają i rozumieją
Że chłopak, co siadywał w rogu, miał coś do powiedzenia
Panie dyrektorkę spotkałem, powiedziała: byłem w błędzie
Nie, pani nie była w błędzie — ja byłem tam, gdzie byłem
Teraz jestem tu, gdzie chciałem, ale droga nie skończy się nigdy
Każdy sukces to tylko punkt startowy do następnej bitwy
Chorus
To dopiero początek, kiedy wszyscy się mylą
To dopiero początek, kiedy nikt mi nie wierzy
To dopiero początek, a ja już się nie chylę
To dopiero początek mojego złotego snu
Bridge
Pamiętam każde słowo, co mi powiedziano: nie będziesz
Pamiętam ból w piersi, kiedy drzwi się zamykały
Ale z bólu robi się amunicja, z wątpliwości wiosła
Płynę contracorriente, nurt próbuje mnie zabrać
Nie zabrze — jestem tu, stoję, czuję grunt pod nogami
Złoty sen to nie fantazja, to realny kształt pracy
Verse 3
Magazyn pisze artykuł, wciąż myślą, skąd ja się wziąłem
Przeszłość wie odpowiedź, ale przyszłość wie więcej
Jadę po mieście autobusem, patrzę na te same ulice
Ale one patrzą na mnie teraz, widzą że coś się zmieniło
Studio nagraniowe, inżynier mnie zna z imienia
Przed rokiem nie znałem, ja byłem dla niego: kolejny
Teraz kolejny zwrócił się w pierwszego, przemienił materię
Słowa w zapalenie, rym w respekt, pracę w pozycję
Chciałem wam pokazać coś, wciąż chcę — że diabeł tkwi w szczegółach
Że rozum bez działania to tylko filozofia na kanapie
Że zwątpienie trzeba niszczyć codziennie, każdy ranek
Każdy krok, każda noc bez snu, każde słowo na papierze
Chorus
To dopiero początek, kiedy wszyscy się mylą
To dopiero początek, kiedy nikt mi nie wierzy
Every track is original music owned by WeavyAudio and licensed for unlimited commercial use — public performance in venues, streaming, social media, video, podcasts and advertising. It is AI-generated with commercially-licensed models and human-reviewed before release, so no third-party PRO royalties (ASCAP · BMI · PRS · GEMA · ZAiKS) apply. Redistribution or resale of the raw audio file itself is not permitted. Full terms in the licence agreement.