Verse
Numer sto trzy, pisany długopisem na dłoni,
Piąta rano, para z ust jak dym spod komina.
Pani Zosia grzeje ręce w rękawicach z sierpnia,
Ktoś sprzedaje miejsce za dwieście złotych i papierosa.
Pre-Chorus
Czy ktoś tu jeszcze pamięta, po co stoimy?
Czy za szybą jest coś, co warto tak czekać?
Zegar na wieży bije, czwarta, potem piąta,
A my stoimy, bo tak stała nasza matka.
Chorus
Kolejka po świt, cień na murze rośnie,
Kolejka po świt, nikt nie mówi głośno.
Stoimy w rządku, jak ptaki na drucie,
Czekamy razem, każdy sam w tym tłumie.
Verse
Kierownik klucze w zamku kręci, kratę zgrzyta,
Sto twarzy patrzy, jakby to była msza.
Dziecko przy matce liczy guziki płaszcza,
Ktoś szepcze cicho: może dziś się uda.
Pre-Chorus
Czy ktoś tu jeszcze pamięta, po co stoimy?
Czy warto zimne palce grzać nadzieją małą?
Zegar na wieży bije, szósta, może siódma,
A kratę znów zamykają, mówiąc: jutro.
Chorus
Kolejka po świt, cień na murze rośnie,
Kolejka po świt, nikt nie mówi głośno.
Stoimy w rządku, jak ptaki na drucie,
Czekamy razem, każdy sam w tym tłumie.
Bridge
Dziś sklep zamknięty, w oknach kurz i afisz,
A ja wciąż tu stoję, choć nikt już nie liczy.
Może kolejka została we mnie, jak w zegarze bez wskazówek,
Co tyka bez celu, lecz wciąż każe czekać.
Chorus
Kolejka po świt, cień na murze rośnie,
Kolejka po świt, nikt nie mówi głośno.
Stoimy w rządku, jak ptaki na drucie,
Czekamy razem, każdy sam w tym tłumie.