Verse
Leżę na macie, świeca się pali
Kobieta liczy mój oddech w skali
Mówi, że biorę spokój na kredyt
Odsetki rosną, gdy jeszcze śpię
Kamień na czole, olejek, cisza
Ekran przy drzwiach mój puls zapisuje
Podpis na końcu, że wszystko gra
Reszta zapłacona, gdy wrócę do pracy
Pre-Chorus
Ile procent kosztuje cisza
Kto to wszystko później dopisze
Biorę godzinę, płacę tygodniem
Nikt nie pyta, czy warto
Chorus
Biorę ukojenie na kredyt
Płacę nadgodzinami, gdy wracam
Biorę ukojenie na kredyt
Odsetki rosną, ja się nie budzę
Verse
Wracam do biurka, ciepło już gaśnie
Szef mówi: widzę, że jesteś jaśniej
Wpisuje w tabelę mój nowy nastrój
Zaliczam spokój, odrobię w sobotę
Kolega pyta, jak było w spa
Mówię: dobrze, tylko rata rośnie
Uśmiech na twarzy, liczony w skali
Nikt nie zagląda, co jest pod spodem
Pre-Chorus
Kto płaci odsetki, kto liczy raty
Ja tylko oddycham, nikt nie liczy strat
Biorę godzinę, płacę tygodniem
Nikt nie pyta, czy warto
Chorus
Biorę ukojenie na kredyt
Płacę nadgodzinami, gdy wracam
Biorę ukojenie na kredyt
Odsetki rosną, ja się nie budzę
Bridge
Nikt nie chwali mnie za sen
Chwalą mnie, że spłacam co dzień
Rata spokoju, zawsze na czas
Nikt nie pyta, czy czuję to wcale
Konto się zgadza, saldo na zero
Serce gdzieś między słupkami
Nikt nie zapyta, ile brakuje
Liczy się tylko, że spłacam co miesiąc
Chorus
Biorę ukojenie na kredyt
Płacę nadgodzinami, gdy wracam
Biorę ukojenie na kredyt
Odsetki rosną, ja się nie budzę
Outro
Świeca zgasła
Konto zamknięte
Śpię na kredyt
Do rana