Intro
Cicho, beton mówi, ulica pamięta
Kod ulicy, słyszysz? To nie żadna legenda
Blitz, Verso - wracamy tam, gdzie nas skreślali
Sprawdź metrykę, chłopaki z bloku dalej
Verse 1
Trzynaste piętro, winda stoi od dwóch lat
Matka liczy grosze, ja liczyłem cały świat
Sąsiad z dołu gadał, że nie wyjdę poza klatkę
Dziś on w tej samej dziurze, ja rozdaję kartę
Zimna kawa w kubku, zeszyt pełen kresek
Belfer mówił wprost, że zapomnę o sukcesie
Wpisał mnie w rejestr tych, co nie zdadzą matury
Dziś na koncie więcej zer niż w jego premii z góry
Ulica mnie uczyła liczyć w innej walucie
Grosz za bochen chleba, rym za każdą krzywdę
Ojciec zniknął w marcu, matka trzymała front
Ja trzymałem mikrofon jak jedyny swój fundusz
Chłopaki spod klatki mówili "on zjebał życie"
Dziś nagrywam z nimi w tle, proszą mnie o bity
Kod wypisany w bliznach, każda linia to lekcja
Nie schodzę z tej drogi, to moja jedyna sekcja
Chorus
Kod ulicy noszę w kieszeni jak nóż
Mówili, że nie dojdę, dziś depczę ich już
Beton pod stopami, w oczach żar i głód
Kod ulicy - to mój jedyny kod
Verse 2
Verso wchodzi cicho, głos jak brzytwa w nosie
Mówili, chłopak wątły, nie przetrwa w tym chaosie
Miałem dziesięć złotych, dwa sny i zdartą kurtkę
Dziś mam studio tam, gdzie