Intro
Cicho, tylko kroki, aksamitna klatka gada
Winda śpi, w głowie sobie licznik pięter składam
Verse
Piąte piętro, buty w błocie, poręcz zimna jak monety
Płaszcz cięższy niż wypłata, ale krok mój wciąż podnety
Schody skrzypią, jakby liczyły moje długi i wygrane
Ja się wspinam po ciemku, gwiazdy widzę zapisane
Blitz: Na parterze zostawiłem strach, co gryzł mnie za kołnierz
Verso: Ja na trzecim swoje wątpliwości, szukam ich dziś w kalendarz
Winda znów zepsuta, ale nogi mam z żelaza
Aksamit na poręczy, choć beton pod nią wzrasta
Matka mówi "wróć bogatszy", ja jej wierzę na sto procent
Liczę stopnie jak banknoty, każdy krok to nowy dokument
Sąsiad patrzy z niedowierzaniem, ja mu macham z góry
Bo ja widzę wyżej niż on widzi z tej samej dziury
Klatka pachnie farbą świeżą, chociaż stara jak nasz blok
Maluję sobie drogę, nie czekając już na wyrok
Każdy stopień to bit, każdy oddech to takt
Idę wyżej, bo dokładnie wiem, że to nie przypadek, to fakt
Hook
Aksamitna klatka schodowa, idę w górę krok po kroku
Wiara w kieszeni cięższa złota, nie zwalniam tempa, nie ma odwrotu
Stopień za stopniem,