Verse
Blok dziewiąty, klatka trzecia, szron na framudze okna,
matka w kolejce po cukier, worek pusty, ręka drżąca.
Nad sklepem spożywczym neon "Kryształ" mruga czerwienią,
jedyny kolor w tej ulicy, reszta jak popiół, jak cienie.
Ojciec wraca z nocnej zmiany, płaszcz pachnie smarem i mrozem,
liczę autobusy PKS, każdy inny niż wczoraj rozkładem.
Telewizor Rubin szumi w oknie sąsiada z parteru,
a ja patrzę w górę, w litery, jakby to była gwiazda z papieru.
Pre-Chorus
Czy to światło grzeje, czy tylko udaje ciepło?
Czy ktoś jeszcze wierzy, że coś tu może się rozjaśnić?
Liczę mrugnięcia jak modlitwę, raz, dwa, może trzy,
zanim prąd oszczędza, zanim zgasną dni.
Chorus
Neon nad blokowiskiem świeci jak stara obietnica,
neon nad blokowiskiem, jedyne ciepło w szarej ulicy.
Neon nad blokowiskiem pali się, choćby na chwilę,
i ja wciąż tu wracam, gdy gasną wszystkie inne siły.
Verse
Dwadzieścia lat, blok w rusztowaniu, styropian zamiast betonu,
neon "Kryształ" zdjęty w nocy, sprzedany na złom, bez tonu.