Verse 1
Dziś jest marny dzień w tym starym mieście
Pusty tramwaj na linii numer pięć, odbija się w szybie myśli
Na rogach krzyżują się dym i półmrok, nikt nie szuka mnie tam
Ktoś zapalił papierosa, smutek spala się w tłumie
Moje stopy przy murze, ja patrzę na ten wschód
Ostatni promień opuszcza dach, odbija się u nog.
Pre-Chorus
Zapukałem do niego kilka razy
Trwa chwilka ciszy w moim wnętrzu
Na końcu tęcza się zgasza
Chorus
Szedłem przez noc, aż dotarłam do zmierzchu
Siedzę tu, kiedy dnia więcej nie ma
Nogi oszołomione, twarz blada na chuchle
Nie wiem jak wrócic, ale mówię sobie: żyję
Verse 2
Miejska fontanna śpiewa głośnym tonem w kieszeni
Zapalona lalka dymu, odbija się na oknie
Wyszedł siedemnasty, ludzie znikań tam
Ja jeszcze trzymam ten moment, w kieszeni nie ma już czasu
Nad starym kinem śpiący człowiek śpiewa swoje piosenkę o przyszłości
Gdzie ja była kiedy on śni mój żywy wieczór?
Pre-Chorus
Zapukałem do niego kilka razy
Trwa chwilka ciszy w moim wnętrzu
Na końcu tęcza się zgasza
Chorus
Szedłem przez noc, aż dotarłam do zmierzchu
Siedzę tu, kiedy dnia więcej nie ma
Nogi oszołomione, twarz blada na chuchle
Nie wiem jak wrócic, ale mówię sobie: żyję
Bridge
Tylko szelest drzew i krok moich stopni
Nic poza mną, nic mi nie powiedziałeś
Sama zeszłam w dół, sama na górę łańcucha
To znaczy, że ja bym mogła iść dalej o kilka mil
Chorus
Szedłem przez noc, aż dotarłam do zmierzchu
Siedzę tu, kiedy dnia więcej nie ma
Nogi oszołomione, twarz blada na chuchle
Nie wiem jak wrócic, ale mówię sobie: żyję