Verse
Piąta po południu, plac już czernieje,
w piwnicy trzeciej ogień się tli i grzeje.
Węgiel sypki jak cukier w papierze,
liczę iskry, co lecą w zimowe powietrze.
Pan Zenon z łopatą wygarnia żar,
mówi "to normalne", pokazuje palcem chmur.
Ty stoisz w bramie, szalik czerwony,
patrzysz, jak popiół kwitnie nad blokiem, spalony.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz ten żar, co unosił się w mrok,
czy widziałaś, jak iskra przeszła nam nad głową?
Czy to był znak, czy tylko sadza w oczach,
kwiat, co zakwitł na chwilę, zanim zgasł?
Chorus
Kwiat z popiołu, płonie i gaśnie,
spada na bruk, zanim naprawdę zakwitnie.
Kwiat z popiołu - tyle mi zostało
z tamtej zimy, kiedy stałaś biało.
Verse
Kolejka po węgiel, numer na dłoni kredą,
matki liczą wiadra, ojcowie stoją biedą.
W oknie telewizor "Rubin" gra bez dźwięku,
a ja szukam ciebie w tym siwym tłumie, w tym samym lęku.
Wieczorem popiół sypią w te same doły,
mówią, że wiosną trawa wyrośnie na nowo.
Ja pamiętam tylko twój profil w łunie,
i jak dym zabrał cię, zanim spytałem o twe imię.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz ten żar, co unosił się w mrok,
czy widziałaś, jak iskra przeszła nam nad głową?
Czy to był znak, czy tylko sadza w oczach,
kwiat, co zakwitł na chwilę, zanim zgasł?
Chorus
Kwiat z popiołu, płonie i gaśnie,
spada na bruk, zanim naprawdę zakwitnie.
Kwiat z popiołu - tyle mi zostało
z tamtej zimy, kiedy stałaś biało.
Bridge
Dziś sam wygarniam żar z pieca "Ferrum",
mam ręce Zenona i to samo widmo.
Dzieciak przy oknie liczy moje iskry,
nie wie, że kiedyś ja też czekałem na coś bliskiego.
Chorus
Kwiat z popiołu, płonie i gaśnie,
spada na bruk, zanim naprawdę zakwitnie.
Kwiat z popiołu - tyle mi zostało
z tamtej zimy, kiedy stałaś biało.