Verse
Blok szesnasty, dziewiąta pięć, mróz gryzie w kość,
matka pisze numer kredą, mój, na dłoni, sto.
Drut rdzewieje wzdłuż ogrodzenia, oczka jak sito,
wsuwam się pod nim po ciemku, zanim zaświta.
Kierownik Kwiatek stoi z listą, liczy chleb i twarze,
ja czekam z tamtej strony, gdzie nie sięga jego głos.
Silnik warczy, cysterna z mąką skręca w bramę,
a ja już jestem pierwszy, choć nikt mnie tam nie zna.
Pre-Chorus
Czy starczy dla nas bochenków, czy skończą się przy mnie?
Czy zdążę, zanim zamkną bramę na noc?
Liczę uderzenia serca jak monety w dłoni,
byle nie zabrakło, byle starczyło mi.
Chorus
Pod drutem, tuż przed świtem,
pod drutem, zanim zamkną bramę,
pod drutem, ostatni bochenek w witrynie,
pod drutem — tak zdobywam rano.
Verse
Dwadzieścia lat, tramwaj już nie jeździ tamtą trasą,
ogrodzenie wciąż tam stoi, tylko drut się kruszy jak szkło.
Piekarnia zamknięta, w oknie afisz z innym adresem,
a ja wciąż tu wracam nocą, szukam dziury pod płotem.
Syn mój pyta: tato, po co stoisz przy tym murze?
Mówię mu, że liczył się tu każdy gest, każda kolej.
On nie zna smaku głodu ani chłodu poranka,
ja wciąż czuję drut na plecach, kiedy zamykam oczy.
Pre-Chorus
Czy starczy dla nas bochenków, czy skończą się przy mnie?
Czy zdążę, zanim zamkną bramę na noc?
Liczę uderzenia serca jak monety w dłoni,
byle nie zabrakło, byle starczyło mi.
Chorus
Pod drutem, tuż przed świtem,
pod drutem, zanim zamkną bramę,
pod drutem, ostatni bochenek w witrynie,
pod drutem — tak zdobywam rano.
Bridge
Może to nie chleb, którego mi brakowało,
może to czas, co zamykał się jak brama.
Dziś stoję sam, bez listy, bez kredy na dłoni,
a drut wciąż tnie mi palce, kiedy sięgam po nic.
Chorus
Pod drutem, tuż przed świtem,
pod drutem, zan