Verse
Dwudziesta trzecia dwanaście, zamykam drzwi tramwaju,
dzwonek jak zawsze, jeden krótki ton.
Szyby zaparowane, bilet zgięty w rogu,
pachnie smar i mokry beton spod kół.
Pre-Chorus
Czy ona wsiądzie, jak dawniej wsiadała,
w czerwonym płaszczu, z parasolem z tamtych lat?
Czy pamięta numer cztery, przystanek Wanda,
czy to już tylko iskra na drucie nad głową?
Chorus
Jadę sam, ostatni tramwaj do Nowej Huty,
światła bloków gasną jak zdjęcia w pudle po babci.
Jadę sam, ostatni tramwaj do Nowej Huty,
a jej głos wciąż siedzi na pustym miejscu.
Verse
Kontroler w oknie dyżurki gasi papierosa,
mówi znowu pusto, znowu ten sam kurs.
Radio łapie stację, której nikt już nie nadaje,
migawka lampy jak stare EKG.
Pre-Chorus
Czy ona wsiądzie, jak dawniej wsiadała,
w czerwonym płaszczu, z parasolem z tamtych lat?
Czy pamięta numer cztery, przystanek Wanda,
czy to już tylko iskra na drucie nad głową?
Chorus
Jadę sam, ostatni tramwaj do Nowej Huty,
światła bloków gasną jak zdjęcia w pudle po babci.
Jadę sam, ostatni tramwaj do Nowej Huty,
a jej głos wciąż siedzi na pustym miejscu.
Bridge
Może to ostatni kurs, nie tylko dla torów,
odłożę fartuch, zamknę szafkę w warsztacie.
Trzydzieści lat tych samych świateł, tych samych przystanków,
a ja wciąż czekam, aż ktoś wsiądzie do mnie.
Twoja twarz jak stare zdjęcie, wyblakła, lecz ciepła,
Aleja Róż o świcie, pusta jak mój wagon.
Chorus
Jadę sam, ostatni tramwaj do Nowej Huty,
światła bloków gasną jak zdjęcia w pudle po babci.
Jadę sam, ostatni tramwaj do Nowej Huty,
a jej głos wciąż siedzi na pustym miejscu.