Intro
Stary stół, mapa się kruszy przy zgięciach
Blitz, Verso - rysujemy trasę bez pytań
Verse
Papierowy glob w kieszeni, złożony na pół
Każda kreska to ulica, każdy róg to nasz dół
Rysowałem granice kredą, ty pilnowałeś tyłów
Wiedziałem, że nie zboczysz, choćby padał grad z tyłów
Blok jak archipelag, klatka schodowa cieśniną
Płynęliśmy razem, choć budżet był jedyną walutą
Matka mówiła "trzymaj kurs", ja trzymałem twój łokieć
Byle słowo jak kotwica, gdy fundament się kołacze
Zgięcia w mapie jak blizny, ale papier nie pęka
Ty składałeś rogi ostro, ja prostowałem ręką
Każdy kilometr płacony w potach, nie w słowach
Lojalność się nie kupuje, tylko hartuje w rowach
Widziałeś jak padam, podałeś dłoń bez wahania
Ja ci zwróciłem kurs, gdyś szukał uzasadnienia
Atlas z papieru, ale granice realne
Bo lojalność to jedyne państwo, gdzie wizy są trwałe
Hook
Atlas z papieru, ale trzyma cały świat
Twoja kartka, moja kreska - jeden szlak, jeden ślad
Nie zgubimy się w zgięciach, choć papier może rwać
Bo my razem to terytorium, którego nikt nie może zabrać
Verse
Dziś mapa w ramce wisi, kurz już dawno zmieciony
Pamiętam każdy przystanek, gdzie byłeś zmęczony
Nosiłeś mój bagaż, gdy ja nie miałem siły
Ja trzymałem twój sekret, gdy inni mówili "zmyli"
Granice się zmieniły, dziś stolica zamiast bloku
Ale kompas ten sam, wskazuje na wschodzie i zachodzie
Nowe miasta, nowe światła, hotel zamiast klatki
Ale w portfelu wciąż nosisz tę samą starą kartkę
Współrzędne serca zapisane grubym atramentem
Nie da się ich zetrzeć, choćby lało z talentem
Rywale kreślą fałszywe trasy, kuszą na skróty
My idziemy prostą drogą, choćby dłuższą o pokuty
Ty czytasz mapę w locie, ja liczę czas w kilometrach