Verse
Zeszyt w kratkę, ławka trzecia, belfer kręci głową
Mówił "z ciebie nic nie będzie", pisałem to na nowo
Matka liczy grosze przy kuchence, gaz na jednym płomieniu
Ja w słuchawkach szukam bitu, co da skrzydła w tym cieniu
Sąsiad z dołu puka w rurę, krzyczy "ścisz to, chłopcze"
Ja nagrywam do czwartej, głos mi pęka, ale mocne
Liczą moje wpadki jak monety, wrzucają je w kapelusz
Ja im daję czyste karty, bo nie gram do ich rachunku
Pre-Chorus
Mówili, że nie dam rady, że mój głos to tylko echo
Dziś stoję na tej scenie, cisza tam, gdzie był ich śmiech, no
Chorus
Czyste intencje, choć ulica brudna
Idę pod prąd, moja droga trudna
Czyste intencje, serce nie do kupienia
Wracam silniejszy, mimo waszych spojrzeń
Verse
Trzysta złotych w portfelu, bilet w jedną stronę
Klub mnie nie chciał, więc grałem na podwórku, nie w salonie
Dwa lata potu, płyta w szufladzie, nikt nie dzwonił
Dziś ten sam numer telefonu, dzwonią, chcą być w moim gronie
Nie trzymam urazy, tylko licznik, co się kręci
Każdy zarzut to był stopień, po nim wchodzę na piętro więcej
Matka płacze teraz z dumy, nie ze zmartwienia
Zmieniłem wstyd sąsiadów w hymn, co się nie kończy
Pre-Chorus
Mówili, że nie dam rady, że mój głos to tylko echo
Dziś stoję na tej scenie, cisza tam, gdzie był ich śmiech, no
Chorus
Czyste intencje, choć ulica brudna
Idę pod prąd, moja droga trudna
Czyste intencje, serce nie do kupienia
Wracam silniejszy, mimo waszych spojrzeń
Bridge
Nie chcę zemsty, chcę spokoju w oddechu
Wybaczam krzykom, co mnie uczyły pośpiechu
Bo każdy "nigdy" był zapałką pod stertą chrustu
Dziś płonę spokojnie, bez potrzeby aplauzu
Chorus
Czyste intencje, choć ulica brudna
Idę pod prąd, moja droga trudna
Czyste intencje, serce nie do kupienia
Wracam silniejszy, mimo waszych spojrzeń