Verse
Klatka trzecia, winda znów zepsuta,
licznik prądu tyka jak zegar bez celu.
Kreda na płytach, granica wyliczona,
matka z czwartego pietra krzyczy moje imię.
Ławka pod topolą, babcie liczą minuty,
zanim cień sąsiedniej wieży zetrze nam podwórko.
Zegarek na słupie, siedemnasta trzy,
to jedyna pora, kiedy mur się złoci.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz, jak biegliśmy po ten pasek światła,
zanim zjadł go cień bloku szóstego?
Czy ktoś jeszcze mierzy dzień w tych metrach,
odkąd nikt tu nie czeka na nic więcej?
Chorus
Blok na osiedlu Słońce, a słońca tu na chwilę,
cień sąsiada zjada światło, zanim zdążę policzyć mile.
Blok na osiedlu Słońce, imię większe niż nasz dzień,
chowam się w tym cieniu, mój dom, mój cień.
Verse
Telewizor Rubin gasł, zanim skończył program,
ojciec stukał w bok, jakby budził umarłego.
Kolejka po światło trwała krócej niż po chleb,
bo słońce, jak talon, miało tylko jeden termin.
Dziś winda działa, klatkę pomalowali na biało,
ale cień wciąż stoi tam, gdzie stał od zawsze.
Licznik na słupie zdjęli, nikt już nie mierzy pory,
zostały tylko ślady kredy pod warstwą farby.
Pre-Chorus
Czy pamiętasz, jak biegliśmy po ten pasek światła,
zanim zjadł go cień bloku szóstego?
Czy ktoś jeszcze mierzy dzień w tych metrach,
odkąd nikt tu nie czeka na nic więcej?
Chorus
Blok na osiedlu Słońce, a słońca tu na chwilę,
cień sąsiada zjada światło, zanim zdążę policzyć mile.
Blok na osiedlu Słońce, imię większe niż nasz dzień,
chowam się w tym cieniu, mój dom, mój cień.
Bridge
Wyburzyli wieżę szóstą, słońce wróciło na dłużej,
ale nikt już nie stoi z kredą, żeby zmierzyć różnicę.
Stoję sam na podwórku, gdzie światło pada teraz wszędzie,
i tęsknię, Boże, tęsknię za tym cieniem, który był mój.
Chorus
Blok na osiedlu Słońce, a słońca tu na chwilę,
cień sąsiada zjada światło, zanim zdążę policzyć mile.
Blok na osiedlu Słońce, imię większe niż nasz dzień,
chowam się w tym cieniu, mój dom, mój cień.