Verse
Trzecia zmiana, ojciec w kasku, dźwig KB skrzypi jak stary ząb,
mieszanka numer czterdzieści, cement szary jak zimowy staw.
Zakład Betoniarski trzy, ulica Fabryczna, cegła i pył,
lał ściany dla obcych ludzi, sam mieszkał tam, gdzie nic nie był.
Z rusztowania widział miasto, okna zapalone jak sto świec,
liczył piętra, liczył światła, każde okno - czyjś cudzy dzień.
Ręce twarde jak szalunek, w kieszeni bilet i pety,
mówił: synu, beton pamięta, choć nikt nie pamięta klepty.
Pre-Chorus
Czy ściana czuje ciężar rąk, co ją stawiały noc po nocy?
Czy światło w oknie wie, że ktoś zmarzł, budując mu pokoje?
Chorus
Beton i światła miasta - to wszystko, co po nas zostało,
beton i światła miasta - imię wpisane w ścianę.
Beton i światła miasta, świecą, gdy serce już mało,
beton i światła miasta - to wszystko, co po nas zostało.
Verse
Dziś mieszkam w bloku E, klatka trzecia, siódme piętro, winda nie chodzi,
w kącie ściany rysa z dzieciństwa - inicjał, który nikt nie zbroi.
Widzę z okna to samo miasto, te same światła, inny wiek,
w szufladzie bilet ojca z zakładu, żółty jak stary śnieg.
Sąsiad mówi: kierowniku, kiedy w końcu naprawią rury,
a ja patrzę w noc za szybą, licząc okna, licząc mury.
Beton twardy, ale kruszy się, jak każda nasza duma,
a światła miasta palą się, choć nikogo już nie ma.
Pre-Chorus
Czy ściana czuje ciężar rąk, co ją stawiały noc po nocy?