Verse
Blok dziewięć, klatka trzy, ulica Słoneczna,
rdza na trzepaku skrzypi jak stara piosenka.
Matki wołają z okien, imiona lecą w dół,
Zenon zamyka bramę, o dwudziestej pierwszej wraca do domu.
Pre-Chorus
Ile jeszcze okien zapali się dziś,
zanim ciemność zje resztę i ucichnie ten krzyk?
Liczę światła jak monety w kieszeni bez dna,
byle jedno wciąż paliło się, gdy zapada mgła.
Chorus
Osiedle o zmierzchu zapala się wolno,
okno za oknem, jak serce, co bije mozolnie.
Osiedle o zmierzchu, ja liczę te światła,
czekam, aż zapali się to, które zgasło.
Verse
W oknie na czwartym telewizor Rubin mruga niebiesko,
Ania z klatki obok czesze włosy, nie wie, że patrzę.
Trzepak pusty, dzieciaki dawno stąd wyjechały,
a ja wciąż siedzę na ławce, gdzie kredą rysowaliśmy strzały.
Pre-Chorus
Ile jeszcze zim wytrzyma ten beton i ja,
zanim ostatnie okno zgasi mnie sam?
Liczę cienie jak listy, co nigdy nie doszły,
byle jedno wspomnienie zostało, nim zgasną wszystkie.
Chorus
Osiedle o zmierzchu zapala się wolno,
okno za oknem, jak serce, co bije mozolnie.
Osiedle o zmierzchu, ja liczę te światła,
czekam, aż zapali się to, które zgasło.
Bridge
Dziś to ja jestem światłem, co dzieciom nie da spać,
dozorcą własnej klatki, kluczem, co nie chce pasować.
Zenon już nie żyje, brama rdzewieje od lat,
a ja wciąż zamykam ją co wieczór, jakby to był mój świat.
Chorus
Osiedle o zmierzchu zapala się wolno,
okno za oknem, jak serce, co bije mozolnie.
Osiedle o zmierzchu, ja liczę te światła,
czekam, aż zapali się to, które zgasło.