Verse
Bar mleczny „Kasztan”, róg Alej i Traktorowej,
ojciec lutował litery neonowe.
Czerwone K jak serce, co nigdy nie gasło,
buczało nade mną, gdy szedłem do przedszkola rano.
Dziś okna zabite dyktą, zamek rdzą zarośnięty,
lecz neon wciąż wisi, drut pod tynkiem skręcony.
Kierownik dawno umarł, kasa pusta od lat,
litera K wciąż mruga, jakby pamiętała nasz świat.
Pre-Chorus
Ile jeszcze wytrzyma stary transformator?
Ile prądu zostało w mieście, co traci kolory?
Liczę mrugnięcia jak kroki, nim zgaśnie na zawsze,
byle jedna litera dotrwała, byle nie zgasło wszystko naraz.
Chorus
Świecę na przekór neonom, choć miasto już śpi,
świecę na przekór neonom, jak ostatnie K przy Alei.
Betony rosną w ciemności, cień zjada dach,
a ja wciąż świecę na przekór, bo tak nauczył mnie ten szlak.
Verse
Chłopak z klatki obok mówi, że rozbiorą to za rok,
postawią market, szklany, jasny jak dzień, byle nie mrok.
Ale ja pamiętam ciepło, gdy szyba parowała od zup,
i mleko za trzy złote, i śmiech, co szedł jak z płyty w krąg.
Dziś sam stoję pod neonem, papieros gaśnie w dłoni,
patrzę, jak litera K drży, jakby błagała, żeby jej nie gonić.
Kierowniczka w oknie kwiatów już nikogo nie czeka,
tylko ja i ten neon, dwie relikwie z daleka.
Pre-Chorus
Ile jeszcze zniesie ten drut pod tynkiem skryty?
Ile nocy zostało, nim zabiorą to, co niedobite?
Liczę mrugnięcia jak modły, com szeptał do rana,
byle jedna litera została, byle pamięć nie była sama.
Chorus
Świecę na przekór neonom, choć miasto już śpi,
świecę na przekór neonom, jak ostatnie K przy Alei.
Betony rosną w ciemności, cień zjada dach,
a ja wciąż świecę na przekór, bo tak nauczył mnie ten szlak.
Bridge
Za dziesięć lat wrócę tu w kasku, z ekipą, co burzy ściany,
podadzą mi nożyce do kabli