Intro
Cicho w bloku, żarzy się popiół na parapecie
Ja i cierpliwość, liczymy noce jak monety
Verse
Setki bar w zeszycie, atrament się nie kończy
Matka pyta "kiedy wyjdziesz", mówię "jeszcze, jeszcze"
Dym z papierosa krąży jak dym z komina w dole
Miałem szesnaście lat i marzenia pod podłogą
Ojciec robił zmiany, ja pisałem zwrotki nocą
Sąsiad walił w rurę, ja liczyłem takty w mroku
Chłopaki z klatki mówią "porzuć to, nie masz szans"
Ja paliłem w progu, patrzyłem jak rośnie plan
Dziesięć lat bez studia, nagrywałem w starej szafie
Dziś ten sam głos wisi w mieście na plakacie
Cierpliwość jak popiół, zbiera się, nie znika
Każda noc bez snu to cegła w moim filarze
Krew mi kipi cicho, głos zostaje chłodny, twardy
Bo pośpiech gubi ludzi, ja buduję od podwórka
Dym unosi się nad blokiem, tak jak moje słowa
Cierpliwość to waluta, płacę nią, gdy droga stroma
Chorus
Dym i cierpliwość, palę noce jak papierosy
Czekam cicho w kącie, licząc każde moje losy
Dym i cierpliwość, w gardle popiół, w oczach ogień
Nie ma skrótów w górę, idę schodem, nie po sznurze
Verse
Dwadzieścia trzy lata, konto puste, głowa pełna
Wynajmuję pokój, w nim zapachy taniej perfumy
Studio w garażu, kabel biegnie przez podłogę
Za oknem taksówki mkną, a ja mierzę czasu drogę
Menadżer się śmiał, mówił "wróć, jak coś osiągniesz"
Dziś jego numer w skrzynce, ale ja już nie oddzwaniam
Każdy odrzucony beat to lekcja, nie porażka
Zbierałem je jak żetony, dziś wymieniam je na blaszkę
Złota, nie za bogactwo, tylko żeby matka wierzyła
Że ten dym z papierosa to nie strata, to jest siła
Bracia z ulicy mówią "jesteś nasz, choć wyżej stoisz"
Nie zapomniałem progu, wciąż tam palę, gdy się boję
Dziś studio ma okna, widać z niego całe miasto
Ale serce wciąż w bloku, tam gdzie dym się gęsto zrastał
Cierpliwość mnie uczyła, że cisza też ma wagę
Że każdy krok bez zysku to inwestycja w przyszłą stawkę
Chorus
Dym i cierpliwość, palę noce jak papierosy
Czekam cicho w kącie, licząc każde moje losy
Dym i cierpliwość, w gardle popiół, w oczach ogień
Nie ma skrótów w górę, idę schodem, nie po sznurze
Bridge
Kiedyś myślałem, że dym zniknie, gdy dojdę na szczyt
Ale on tu został, w płucach, w rymach, w moich snach na wpół otwartych
Może cierpliwość to nie czekanie, tylko zgoda na ten trud
Bo ja nie gonię światła, ja niosę je przez każdy dzień od nowa
Outro
Popiół już wystygł, ale ja wciąż płonę cicho
Dym i cierpliwość - to jest cała moja droga do wyjścia