Intro
Ciemna toń, zimny nurt, od dna do gwiazd
Surowe drewno pnie się w górę, nadszedł czas (czas)
Verse 1
Słona piana na policzkach, czwarta rano, pusty port
Mokry asfalt lśni jak lustro, ruszam z miejsca, palę lont (lont)
Szorstka kora pod palcami, w starej kurtce jeden klucz
Prąd mnie ciskał o filary, żebym wreszcie przestał czuć
Żadnych skrótów, puste dno, zardzewiały w dali dźwig
Każda drzazga to trofeum, każdy upór daje zysk (zysk)
Widzę fale ponad głową, ale płuca trzymają tlen
Wymieniłem tani spokój na bezsenny, wielki sen
Gęsta mgła nad nabrzeżem, woda tnie betonowy blok
Każdy krok wymierzony, zimny wzrok przecina mrok
Nie ma żagli ani wioseł, tylko rdzeń i twardy chwyt
Nurt chciał zabrać moje imię, ale wita mnie już świt (świt)
Ciemna rzeka za plecami, neon mruga barwą rtęci
Liczę zyski, liczę straty, tylko jedno w głowie kręci
Wypłynąłem na powierzchnię, chociaż wróżyli mi kres
Dzikie drewno nie utonie, to jest triumf, a nie stres (stres)
Chorus
Dzikie drewno, twardy sęk (sęk)
Rzeka rzeźbi każdy dźwięk (dźwięk)
Zimna woda, stromy brzeg (brzeg)
Wyrzucony w złoty wiek (wiek)
Dzikie drewno, wolny nurt (nurt)
Żadnych barier, żadnych furt (furt)
Zimna woda, stromy brzeg (brzeg)
Wyrzucony w złoty wiek
Verse 2
Teraz czarny mat na bryle, już nie zbieram drobnych z dna
Kawa stygnie na marmurze, piąta rano, tempo gra (gra)
Każdy węzeł na tym drewnie to przebyty groźny wir
Poleruję swoje linie, czysty heban, twardy szafir
Chcieli widzieć mnie na mieliźnie, pośród starych, zgniłych desek
Dzisiaj staję w pełnym blasku, sam rysuję własny deseń
Dźwięk staccato, z mojej klatki idzie niski, pewny bas
Zamiast płynąć tam gdzie każą, ja dyktuję własny czas (czas)
Sól zaschnięta na przegubie, chłodny uścisk moich rąk
Nikt nie wierzył w mokry badyl, teraz widzą złoty krąg
Przeszlifował mnie ten sztorm, każdą rysę wtopił w stal
Wszystkie dawne zawieruchy obróciłem w drogi szal
Nie ugnie się to ramię, chociaż wiatr uderza w kark
Wyciągnąłem z głębin wartość, bez pożyczek, czysty targ (targ)
Kiedy wielka fala zeszła, zobaczyli kto tu stał
Całe miasto patrzy w górę, biorę wszystko, com sam brał (brał)
Chorus
Dzikie drewno, twardy sęk (sęk)
Rzeka rzeźbi każdy dźwięk (dźwięk)
Zimna woda, stromy brzeg (brzeg)
Wyrzucony w złoty wiek (wiek)
Dzikie drewno, wolny nurt (nurt)
Żadnych barier, żadnych furt (furt)
Zimna woda, stromy brzeg (brzeg)
Wyrzucony w złoty wiek
Bridge
Głębia nie miała litości, prąd nie dawał żadnych szans
Zimne dno