Verse
Blok szesnasty, dach anteny, nad nim napis "PIEKARNIA",
brakowało liter trzech, więc czytałem "EKA NIA".
Ojciec mówił: to jest gwiazda, choć jarzeniówka, nie sen,
świeciła nam do dwunastej, gasła, gdy szedł ranny dzień.
Zimą szron na szybach rysował jej cień na ścianie,
a ja liczyłem litery jak monety w kieszeni, na ranie.
Sąsiadka z dołu mówiła: to reklama, nic więcej,
ale ja w tym blasku widziałem twarz mojej matki, młodszej.
Pre-Chorus
Czy ten neon jeszcze pamięta numer mego okna?
Czy ktoś zapisał kod liter, zanim zgasła całkiem?
Liczę piętra, licząc lata, jedna cegła, jeden krok,
byle ten blask się nie skończył, zanim minie rok.
Chorus
Neonowy beton świeci mi wciąż w głowie,
Neonowy beton — dom, co nikt nie zbuduje od nowa.
Neonowy beton, litery bez połowy,
a ja wracam tam, gdzie gasną te słowa.
Verse
Rok osiemdziesiąty ósmy, brygada z dźwigiem, korba, lina,
zdejmują nasz napis, mówią: złom, koniec, drut się wspina.
Patrzę z okna czwartej klatki, jak spada litera "P",
ktoś ją bierze na pamiątkę, ja zostaję sam, i tle.
Dziś na dachu tylko rdza i gniazdo dla gołębi,
a ja w oczach wciąż noszę blask, którego nikt nie zgłębi.
Mówię synom: tu był napis, świecił jak latarnia w mgle,
oni patrzą, nie rozumią, dla nich to jest tylko złom, nie ja.
Pre-Chorus
Czy ten neon jeszcze pamięta numer mego okna?
Czy ktoś zapisał kod liter, zanim zgasła całkiem?
Liczę piętra, licząc lata, jedna cegła, jeden krok,
byle ten blask się nie skończył, zanim minie rok.
Chorus
Neonowy beton świeci mi wciąż w głowie,
Neonowy beton — dom, co nikt nie zbuduje od nowa.
Neonowy beton, litery bez połowy,
a ja wracam tam, gdzie gasną te słowa.
Bridge
Może i dobrze, że nie świeci już,
bo światło kłamie, kiedy pusto w nas.
Ale gdy zamknę oczy, wraca ten sam głos —
matka woła z okna, a ja mam dwanaście lat, i już.
Chorus
Neonowy beton świeci mi wciąż w głowie,
Neonowy beton — dom, co nikt nie zbuduje od nowa.
Neonowy beton, litery bez połowy,
a ja wracam tam, gdzie gasną te słowa.