Verse
Ostatni bas dogasa gdzieś w krtani
Podłoga lepka, cień się nie odklei
Lustro w toalecie pęka od spojrzenia
Zegar na ścianie już nic nie wyjaśnia
Pre-Chorus
Wychodzę w mrok, wchodzę w brzask
Skóra zimna, w płucach trzask
Horyzont krwawi, dzień się rodzi
Coś we mnie pęka, coś odchodzi
Chorus
Meridian pali niebo od spodu
Idę przez miasto jak cień bez powodu
Świt mnie osacza, noc mnie nie puszcza
Meridian tnie mnie na dwie połowy słuszcza
Verse
Neony bledną, szron na parapecie
Twarze bez imion tonące w wiecie
Puls zwalnia, serce jak metronom pęka
Ulica pusta, tylko moja ręka
Pre-Chorus
Wychodzę w mrok, wchodzę w brzask
Skóra zimna, w płucach trzask
Horyzont krwawi, dzień się rodzi
Coś we mnie pęka, coś odchodzi
Chorus
Meridian pali niebo od spodu
Idę przez miasto jak cień bez powodu
Świt mnie osacza, noc mnie nie puszcza
Meridian tnie mnie na dwie połowy słuszcza
Bridge
Nie wiem już który to dzień, która noc
Granica tarła się we mnie na moc
Słońce nie leczy, tylko odsłania
Wszystko, co noc mi dała do spania
Chorus
Meridian pali niebo od spodu
Idę przez miasto jak cień bez powodu
Świt mnie osacza, noc mnie nie puszcza
Meridian tnie mnie na dwie połowy słuszcza