Verse
Szafa w kredensie, w niej zeszyt w kratkę,
matka wypełnia druk, atrament gęsty jak smoła.
Talon na dywan, talon na płaszcz w kratkę,
kierownik stempluje - numer dwanaście woła.
Ojciec chowa książeczkę pod obrus w kuchni,
mówi: to nasza waluta, cichsza niż złoto.
Liczę znaczki tak, jak inni liczą ruble,
uczę się, że miłość też ma swoją kwotę.
Pre-Chorus
Ile stempli trzeba, by dostać coś na własność?
Ile miesięcy czekać, aż przydzielą radość?
Kartka w zeszycie, data i mój podpis,
uczę się czekać, zanim jeszcze pokocham.
Chorus
Mam talon na czułość, ważny do niedzieli,
stoję w kolejce, chociaż nikt nie czeka.
Papier się kruszy, a ja wciąż go chowam,
mam talon na czułość - nikt go nie zrealizuje.
Verse
Dwadzieścia lat później, ten sam zeszyt w szafie,
już nie na dywan, lecz na słowa, co nie padły.
Ty na peronie, ja w oknie tramwaju,
kartka w kieszeni, zabrakło mi odwagi.
Kierownik stacji krzyczy, że pociąg odjeżdża,
trzymam talon, ty zostajesz tylko cieniem.
Sklep zamknięty, godziny handlu skończone,
zostały mi numerki i twoje imię we wspomnieniach.
Pre-Chorus
Ile stempli trzeba, by dostać coś na własność?
Ile miesięcy czekać, aż przydzielą radość?
Twoje imię jak data, co się już nie zgadza,
uczę się tracić, zanim jeszcze pokocham.
Chorus
Mam talon na czułość, ważny do niedzieli,
stoję w kolejce, chociaż nikt nie czeka.
Papier się kruszy, a ja wciąż go chowam,
mam talon na czułość - nikt go nie zrealizuje.
Bridge
Sklepy dziś pełne, papier już nic nie znaczy,
a ja wciąż szukam okienka, gdzie mogę go oddać.
Nikt nie stempluje serc, nikt nie liczy braków,
zostałem sam z talonem, którego nikt już nie chce.
Chorus
Mam talon na czułość, ważny do niedzieli,
stoję w kolejce, chociaż nikt nie czeka.
Papier się kruszy, a ja wciąż go chowam,
mam talon na czułość - nikt go nie zrealizuje.