Verse
Wracam z nocnej, klatka trzecia, winda numer dwa nie działa,
Niosę zimną bułkę w torbie, cień pode mną się rozlewał.
Blok jedenasty, licznik pradu mruga jak stare serce,
Liczę okna, siódme piętro, tam gdzie kiedyś było więcej.
Domofon chrypi, ktoś tam woła, ale nikt już nie odbiera,
Płyta betonowa zimna, jak dłoń, co mnie nie zabiera.
Zegar na wieży ciśnień staje o dwudziestej trzeciej co noc,
A ja stoję pod latarnią, sam, jak zgaszona moc.
Pre-Chorus
Czy ktoś jeszcze nie śpi tak jak ja, czy tylko ja tu czuwam?
Czy to światło w oknie siódmym wciąż dla mnie się zapala?
Liczę kroki do klatki, jeden, dwa, trzy, cztery,
Zanim cisza mnie pochłonie, zanim zgasną wieczory.
Chorus
Osiedle śpi, ja jeden czuwam,
Osiedle śpi, cień się rozlewa.
Osiedle śpi, a ja wciąż liczę,
Okna, co zgasły, jak moje życie.
Verse
Ona mieszkała piętro wyżej, firanka w kwiaty, stara rama,
Zapalała światło, kiedy wracałem, jak latarnia sama.
Dziś okno ciemne, firanki zdjęte, ktoś inny tam już śpi,
A ja wciąż licznik w ręku trzymam, chociaż nikt mnie nie czeka, nie.
Pre-Chorus
Czy ktoś jeszcze nie śpi tak jak ja, czy tylko ja tu czuwam?
Czy to światło w oknie siódmym wciąż dla mnie się zapala?
Liczę kroki do klatki, jeden, dwa, trzy, cztery,
Zanim cisza mnie pochłonie, zanim zgasną wieczory.
Chorus
Osiedle śpi, ja jeden czuwam,
Osiedle śpi, cień się rozlewa.
Osiedle śpi, a ja wciąż liczę,
Okna, co zgasły, jak moje życie.
Bridge
Może to nie okno gasło, może to ja się zmieniłem,
Zamieniłem klucz na cień, i noc na dom uczyniłem.
Osiedle śpi spokojnie, beton oddycha wolno,
A ja zostaję pod latarnią, licząc, co minęło.
Chorus
Osiedle śpi, ja jeden czuwam,
Osiedle śpi, cień się rozlewa.
Osiedle śpi, a ja wciąż liczę,
Okna, co zgasły, jak moje życie.