Intro
Beton się poci, winda utknęła od tygodnia
Latarnia mruga jak źrenica, co się boi
Krok za krokiem, ulica liczy moje długi
Na krawędzi miasta stoję, mój cień idzie drugi
Verse 1
Klucz w zamku brzęczy jak ostatni grosz w kieszeni
Schody pachną dymem, sąsiad znowu się nie zmienił
Trzecia w nocy, taksówka gaśnie z silnikiem
Ja pod kapturem, cień na murze, licznik bije z tikiem
Blok za blokiem, okna gasną jedno za drugim
Ja nie gaszę nic, bo strach mnie trzyma za pulsem
Chodnik pęka jak papier, depczę go bez wahania
Sprzedałem sen za bilet, teraz płacę bez pytania
Budka z kebabem świeci, para z rynny jak oddech
Ja w tym mieście jak w klatce, szukam furtki do wyjścia
Telefon w kieszeni drży, ktoś dzwoni po dług
Wyciszam go, bo dzisiaj nie mam czasu na skruch
Bluza pachnie benzyną, dłonie zimne jak stal
Idę pod prąd, choć ulica krzyczy: wracaj gdzieś dalej
Serce w rytmie klaksonów, nie w rytmie zegarka
To miasto mnie ulepiło, teraz we mnie parska
Hook
Na krawędzi miasta, neon płonie, cień mnie goni
Na krawędzi miasta, serce w gardle, nikt nie broni
Zegar bije północ, ulica śpiewa moim głosem
Na krawędzi miasta - tu zostaję, choćbym spadał w dół
Verse 2
Piąta rano, mgła nad torami jak zasłona
Pociąg towarowy wyje, jakby wiedział że skończona
Noc która mnie trzyma, jak dłużnik trzyma rachunek
Ja liczę światła w oknach, każde jedno to wyrok
Klatka schodowa skrzypi, echo wraca do mnie sto razy
Krok, dwa kroki, trzy - a strach nie zna wagi
Papieros dopala się, popiół pada na beton
Ja stoję na dachu, patrzę jak miasto ma sekret
Rury grzeją oddech, dym miesza się z parą
Ja w tej ciszy krzyczę, ale nikt nie słyszy nawet
Cień pod latarnią rośnie, kiedy ja się kurczę
Ulica mnie uczy, że tu liczy się jeszcze
Kod do bramy zmieniam, bo ktoś zna mój adres
Krew szybciej niż metro, pędzi przez ten labirynt
Ja nie mam już mapy, tylko instynkt i beton
To miasto mnie karmi strachem, ja mu daję plecy
Hook
Na krawędzi miasta, neon płonie, cień mnie goni
Na krawędzi miasta, serce w gardle, nikt nie broni
Zegar bije północ, ulica śpiewa moim głosem
Na krawędzi miasta - tu zostaję, choćbym spadał w dół
Bridge
Może nie chcę uciec, może to jest mój adres
Beton mnie nie zdradził, choć nieraz mnie poranił
Krzyczę do neonu, że już nie boję się ciemności
To miasto jest mną, ja jestem jego cieniem, jego kością
Outro
Szósta rano, niebo szare jak dach mojej klatki
Zamykam oczy, słyszę jak ulica mówi: zostań, wróć tu jutro
Na krawędzi miasta - tu jest mój dom, tu jest mój koniec i początek
Every track is original music owned by WeavyAudio and licensed for unlimited commercial use — public performance in venues, streaming, social media, video, podcasts and advertising. It is AI-generated with commercially-licensed models and human-reviewed before release, so no third-party PRO royalties (ASCAP · BMI · PRS · GEMA · ZAiKS) apply. Redistribution or resale of the raw audio file itself is not permitted. Full terms in the licence agreement.