Verse 1
Blat z taniej płyty, zimna herbata w szkle.
Pisali scenariusz, w którym gubię się na dnie.
Zegar bez baterii, czwarta rano bije w skroń.
Mówili: rzuć to, pusta będzie twoja dłoń. (dłoń)
Wyciągam igłę, magnes leży pośród kart.
Kreślę swój azymut, choć ten papier nie był wart.
Mokry beton, drobny żwir pod stopą gra.
Wszystkie ich wróżby dawno zmiótł już wiatr. (wiatr)
Pre-Chorus
Widzę ich wzrok zza wilgotnych szyb.
Czekali na potknięcie, liczyli na styp.
Lecz igła drży i celuje w przód.
Pęka pod butem zeszłoroczny lód. (lód)
Chorus
Mój dziki kompas nie słucha ich map.
Prowadzi prosto przez ogień i grad.
Mówili: zgaśniesz, a stoję na szczycie. (szczycie)
Mój dziki kompas wyznacza mi życie.
Verse 2
Zimne podwórko pamięta ten chłód i pusty stół.
Dziś w czarnym płaszczu dzielę tę scenę na pół.
Ci sami ludzie w pierwszym rzędzie biją brawo. (brawo)
Gdy byłem na dnie, mówili, że nie mam praw.
Znam każdy krawężnik, co miał złamać mi krok.
Trzymałem kierunek, gdy dusił ten lepki mrok.
Żadnych tanich póz, został tylko twardy hart.
Każdy ten kilometr w samotności był mnie wart. (wart)
Pre-Chorus
Widzę ich wzrok zza wilgotnych szyb.
Czekali na potknięcie, liczyli na styp.
Lecz igła drży i celuje w przód.
Pęka pod butem zeszłoroczny lód. (lód)
Chorus
Mój dziki kompas nie słucha ich map.
Prowadzi prosto przez ogień i grad.
Mówili: zgaśniesz, a stoję na szczycie. (szczycie)
Mój dziki kompas wyznacza mi życie.
Bridge
Nie przyszedłem tu prosić o żaden ich znak.
Zimny północny wiatr od lat dawał mi smak.
Gdy gasły latarnie, nie pytałem nikogo o drogę. (drogę)
Wygrałem ten bieg, choć wróżyli mi trwogę.
Chorus
Mój dziki kompas nie słucha ich map.
Prowadzi prosto przez ogień i grad.
Mówili: zgaśniesz, a stoję na szczycie. (szczycie)
Mój dziki kompas wyznacza mi życie.