Verse
Blok siedemnasty, okno na piąte piętro, zimny grudniowy dech,
Matka staje przy szybie, patrzy jak miasto zapala się w mgłę.
Neon nad dachem sklepu pisze "KRYSZTAŁ", literami z rur,
Brakuje jednej głoski, od siedemdziesiątego czwartego już.
Ojciec wraca z drugiej zmiany, w kieszeni papieros na pół,
Mówi, że to on montował te litery, gdy miał dwadzieścia lat.
Ja liczę światła w oknach bloku, jedno, dwa, siedemnaście,
I marzę, że kiedyś będę tam, gdzie ten neon świeci na całe miasto.
Pre-Chorus
Czy jeszcze zapłonie dziś, czy zgaśnie jak zawsze o dziesiątej?
Czy ktoś tam w górze pamięta, że to ojciec go stawiał?
Stoję pod klatką, patrzę w niebo koloru starej cegły,
Czekam, aż litery zapłoną, aż wróci to, co zniknęło.
Chorus
Neon nad blokowiskiem, świeci mi prosto w twarz,
Litery gasną po kolei, ale ja wciąż go znam.
Neon nad blokowiskiem, jedyna gwiazda, jaką mam,
Patrzę w górę z chodnika, tam gdzie ojciec go sam stawiał.
Verse
Dwadzieścia lat później, tramwaj siedemnastka, szyba we mgle,
Wysiadam na tym samym przystanku, blok stoi, tylko szarszy się zdaje.
Neon ma dziś tylko jedno "K", resztę zjadła rdza i czas,
Chłopak pod klatką z telefonem nie wie, co to słowo miało znaczyć wcale.
Kierownik dawnych zakładów zmarł, mówią, że w zeszłym roku,
Nikt już nie naprawia liter, nikt nie pyta o ten szyld.
A