Intro
Blitz Storm, ósma rano, papier szorstki pod dłonią
Piszę bit po bicie, tam gdzie inni się boją
Verse
Ósma klasa, pani mówi że nie mam talentu do słów
Ja w zeszycie pod ławką układałem rymów rów
Szorstki papier, długopis co przecieka na kant
Pisałem bary w brudnopisie, gdzie nikt nie widział szans
Ojciec liczył grosze, matka szyła nocą etykiety
Ja w tym samym pokoju szukałem rytmu do sonety
Sąsiad z klatki gadał, że skończę jak jego brat
Za kratą albo w rowie, taki mu się śnił mój ślad
Nosiłem zeszyt w kurtce jak ikona pod podszewką
Papier się mieszał z potem, atrament płynął rzewko
Trzynaście lat, żadnej sceny, tylko kuchenne krzesło
Uczyłem się flow z radia, gdzie stare głośniki trzeszczą
Nikt mi nie wierzył, mówili chłopak z bloku nie umie
Dziś stoję na scenie, gdzie echo moje bity tłumi
Ten sam papier w kieszeni, teraz w oprawie ze szkła
Bo szorstka kartka niosła mnie, gdy reszta wątpić chciała
Chorus
Szorstki papier, w dłoni ślad
Piszę mimo tego, co mówił cały świat
Każda kreska to jest krok, który podnosił mnie wciąż
Szorstki papier niósł mnie, dziś nie zna mnie już wstyd
Verse
Piętnaście lat, na warsztatach uczyli mnie fachu
Ja pisałem teksty w przerwie, w zapachu smaru i lakieru
Majster mówił - chłopak, rzuć to, nie masz głosu do mikrofonu
Ja nagrywałem w łazience, echo kafli jak w tunelu betonu
Osiemnaście, pierwszy konkurs, przegrałem w finale
Sędzia rzucił - flow bez duszy, słowa płyną niedbale
Wróciłem do zeszytu, papier znów szorstki w palcach
Zamiast się poddać, pisałem noce, budząc w sobie zapal
Dwudziesty rok, klub w piwnicy, publika ledwie dwadzieścia
Ale każdy wers wypełniony jak paczka pełna treści
Menedżer mówił - nie ten rynek, zmień styl albo zgiń
Ja trzymałem kurs jak kapitan, choć fala biła w rufę i w dziób
Dziś słyszę siebie w radiu, tam gdzie kiedyś się śmiali
Kartka z brudnopisu w ramce, wisi tam gdzie palce drżały
Nie liczę już przegranych, liczę bary które trwają
Bo szorstki papier uczył mnie, że słowa nie kłamają
Chorus
Szorstki papier, w dłoni ślad
Piszę mimo tego, co mówił cały świat
Każda kreska to jest krok, który podnosił mnie wciąż
Szorstki papier niósł mnie, dziś nie zna mnie już wstyd
Bridge
Mama chowa ten zeszyt w szufladzie jak relikwię
Ojciec w końcu przyznał - synu, miałeś rację, wybacz mi tę zwlekę
Sąsiad z klatki dziś nuci moje bary pod prysznicem
Ci co mówili nigdy, dziś śpiewają razem z tłumem przy schodach
Outro
Szorstki papier, w dłoni ślad
Zostawiam teraz innym, niech piszą dalej swój świat
Blitz Storm, ósma rano, kartka wciąż na biurku leży
Dowód, że każdy szept wątpiący prędzej czy później milknie i wierzy