Verse 1
Latarka w dłoni, klucze na sznurku, klatka trzecia, cisza jak wata,
licznik czasowy gaśnie po minucie, nim dojdę na piąte piętro.
W oknie bez firanki telewizor gra, obraz miga, dźwięku brak,
ktoś zasnął przy Rubinie, a ja liczę kroki, sam na sam z blokiem.
Pre-Chorus
Czy ktoś tam jeszcze nie śpi, patrzy w sufit, liczy moje kroki?
Czy światło zdąży zgasnąć, nim dojdę do klatki szóstej?
Trzymam klucz jak różaniec, zimny w garści, ciężki jak wyrok,
a cisza rośnie z każdym piętrem, aż dzwoni mi w uszach.
Chorus
Osiedle śpi, ja pilnuję jego cienia,
osiedle śpi, ja liczę światła, co gasną,
osiedle śpi, sam chodzę po korytarzach,
osiedle śpi — to ja jestem jego strażnikiem.
Verse 2
Na przystanku siedemnastka staje, drzwi otwarte prosto w deszcz,
ona wysiada, płaszcz koloru cegły, idzie w stronę klatki czwartej.
Nie zdążyłem powiedzieć nic, tyl