Verse
Piąta rano, blok liczy oddechy,
mama pisze na dłoni: czterdzieści siedem.
Mgła nad Jantarem, szron na płocie,
kolejka rośnie jak korzeń w błocie.
Pre-Chorus
Czy dziś przywiozą, czy znowu nic,
czy starczy dla nas, czy tylko dla nich?
Para z ust unosi się w górę,
jak małe modlitwy, co jeszcze się liczą.
Chorus
Stoimy w kolejce po szczęście,
z numerkiem wypisanym na ręce.
Nikt nie wie, kiedy przyjedzie,
ale każdy wierzy, że jeszcze.
Stoimy w kolejce po szczęście,
i to nas trzyma przy życiu.
Verse
Dziewczyna w czerwonym szaliku
trzyma miejsce dla ojca w kolejce.
Coś mówi, śmieje się cicho,
zapisuję jej numer w pamięci.
Sklep zamyka się bez dostawy,
ludzie wracają z pustymi rękami.
Ja wracam z jej imieniem w kieszeni,
choć nie wiem, czy jeszcze ją spotkam.
Pre-Chorus
Czy dziś przyjedzie, czy znowu nic,
czy los zapamięta nasze twarze?
Para z ust unosi się w górę,
jak stare modlitwy, co jeszcze się liczą.
Chorus
Stoimy w kolejce po szczęście,
z numerkiem wypisanym na ręce.
Nikt nie wie, kiedy przyjedzie,
ale każdy wierzy, że jeszcze.
Stoimy w kolejce po szczęście,
i to nas trzyma przy życiu.
Bridge
Jantar zamknięty, cegły zabite,
kolejki dawno rozeszły się w miasto.
Ale ja czasem tam wracam nocą
i wciąż tam stoję, choć nikt już nie czeka.
Może szczęście to nie dostawa,
to bycie razem, gdy zimno i ciemno.
Może to numer, co nigdy nie spadnie,
tylko wciąż trzyma nas blisko siebie.
Chorus
Stoimy w kolejce po szczęście,
z numerkiem wypisanym na ręce.
Nikt nie wie, kiedy przyjedzie,
ale każdy wierzy, że jeszcze.
Stoimy w kolejce po szczęście,
i to nas trzyma przy życiu.
Outro
Czterdzieści siedem, wciąż na dłoni,
blaknie, ale nie znika.