Intro
Neon mruga, beton stygnie, cień się kładzie na bruk
Blitz Storm schodzi niżej, ale to nie jest żaden upadek, to szyk
Verse
Miasto śpi na stojąco, ja mam zmianę do rana
Klucz do bramy w kieszeni, kod do serca nieznana
Schodzę schodami z marmuru, choć budynek jest z betonu
Każdy stopień to takt, każdy takt to milion tonów
Taxi stoi na rogu, kierowca zna mój adres z pamięci
Sprzedawca z kiosku liczy monety, ja liczę takty w chęci
Ulica pachnie deszczem i frytkami z rożna
Portfel cienki jak papier, ale mina nigdy trwożna
Dzielnica zna moje imię, zanim je wypowiem głośno
Latarnia świeci tylko dla mnie, reszta miasta już śpi rozniosło
Winda zepsuta od lat, więc schodzę, licząc piętra jak zwrotki
Krok po kroku, bit po bicie, bez skrótów, bez podpórki
Klub za rogiem gra już cicho, ochroniarz kiwa głową
Znają mnie tu z twarzy, nie z imienia, to lepsza waluta, słowo
Nie chcę windy do sukcesu, wolę schody, każdy stopień to lekcja
Złote poręcze zimne w dłoni, ale krok mam pełen wdzięcja
Chorus
Złote schody w dół, idę sam, miasto na mnie czeka
Złote schody w dół, cień prowadzi, noc ucieka
Neon w oczach, beton w krokach, w kieszeni złoto brzęczy
Złote schody w dół - to jest droga, którą pamiętam
Verse
Czwarta rano, knajpa zamknięta, ale kuchnia jeszcze pachnie
Kelnerka zna mój numer stolika, mówi "wróciłeś znów, prawda?"
Chodnik mokry, but się ślizga, ale flow nie traci kroku
Piszę teksty na serwetkach, mam ich stertę już w barłogu
Sąsiad z góry puszcza radio, słyszę siebie przez podłogę
Mówił "z tego nic nie będzie", dziś śpiewa moją zwrotkę drogą
Dach bloku to mój balkon, stamtąd widzę całe miasto
Światła gasną jedno po drugim, ja zostaję jak ostatnia gwiazda
Schody w dół prowadzą do metra, tam też mam swoją publikę
Głośnik w plecaku, beat na cały peron, cała nika w tym rytmie
Bramkarz z klubu ściska dłoń, mówi "dawno cię nie było"
Ja mówię "byłem na dole, budowałem to, co się świeci"
Bo złoto nie musi być w górze, czasem leży pod stopami
Trzeba schylić się po nie, iść tam, gdzie inni się boją sami
Chorus
Złote schody w dół, idę sam, miasto na mnie czeka
Złote schody w dół, cień prowadzi, noc ucieka
Neon w oczach, beton w krokach, w kieszeni złoto brzęczy
Złote schody w dół - to jest droga, którą pamiętam
Bridge
Pytają mnie czasem, po co schodzę, skoro mogę stać na górze
Mówię - bo widok z dołu bywa szczerszy, mniej się kłamie w chmurze
Tu na dole poznasz miasto, jego puls i jego blizny
Tu na dole rodzi się flow, który potem trafia do wyżyzny
Outro
Ostatni stopień, świt na horyzoncie, gasną neony
Złote schody zostają w mieście, ja niosę je w koronie