Verse
Tramwaj dziewiąty, dwudziesta trzecia czterdzieści,
szyby zamglone od potu i dymu papierosów.
Brygada trzecia wsiada w milczeniu, nikt nie liczy przystanków,
hala czwarta czeka, zegar nad bramą zardzewiały.
Kierowca zna trasę na pamięć, jak pacierz bez słów,
mija plac, kościół, blok szósty, cień komina bez dymu.
Ja siedzę przy oknie, gdzie farba schodzi jak łuska,
liczę światła fabryki, gasnące co roku o jedno.
Pre-Chorus
Ile jeszcze przystanków, nim skończy się trasa?
Ile rąk jeszcze czeka, gdy hala już pusta?
Trzymam bilet w dłoni jak resztkę adresu,
byle dojechać tam, gdzie wciąż świeci choć jedno okno.
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki jedzie pusty,
szyny pamiętają więcej niż nasze usta.
Ostatni tramwaj do fabryki, dzwonek cichnie,
wiozę zmianę, po którą nikt już nie przychodzi.
Verse
Ona wsiadała przy piekarni Cegielskiej,
czerwony płaszcz, w ręku termos, spojrzenie jak z zegarka.
Nie zapytałem nigdy, na którą zmianę jedzie,
tylko liczyłem przystanki, nim zniknęła w drzwiach.
Dziś przystanek zarośnięty, ławka bez oparcia,
piekarnia zamknięta od zimy, szyld wisi krzywo.
Szukam jej twarzy w szybie, w odbiciu neonu z dworca,
szkło pokazuje tylko mnie, starszego o dwadzieścia lat.
Pre-Chorus
Ile jeszcze twarzy zapomni ta trasa?
Ile imion zostanie bez adresu, bez głosu?
Trzymam bilet jak modlitewnik bez słów,
byle dojechać tam, gdzie kiedyś było jasno.
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki jedzie pusty,
szyny pamiętają więcej niż nasze usta.
Ostatni tramwaj do fabryki, dzwonek cichnie,
wiozę zmianę, po którą nikt już nie przychodzi.
Bridge
Mówią, że fabrykę rozbiorą na wiosnę,
szyny zostaną jak blizna na mieście.
Ja i tak wsiadam, choć wiem, że nikt nie czeka,
bo pamięć jedzie tam, gdzie tramwaj już nie dojeżdża.
Chorus
Ostatni tramwaj do fabryki jedzie pusty,
szyny pamiętają więcej niż nasze usta.
Ostatni tramwaj do fabryki, dzwonek cichnie,
wiozę zmianę, po którą nikt już nie przychodzi.